Wyczerpujące Dwa Tygodnie

Witam Was!

Ostatnie dwa tygodnie były dla mnie bardzo wyczerpujące psychicznie. Chociaż może nie do końca to prawda. Początek i koniec moich Ferii (bo właśnie dzisiaj je skończyłam) miałam w bardzo fajnym i sympatycznym towarzystwie. Potem tydzień choroby (jak to mam w zwyczaju) oraz tydzień mocnej aktywności fizycznej. Ale pomimo to dość ciężko okupiłam te dni psychicznie.

Przede wszystkim zaczęłam od próby rozliczenia się z moją przeszłością i problemami które były spychane naprawdę w najdalsze zakamarki mojego umysłu. Dzięki rozmowie i powiedzeniu tego od ponad 16 lat zaczęłam czuć powoli ulgę, że w końcu ktoś wie. Że mam za sobą pierwszy krok – powiedzenie komuś o tym. Ale nie dla wzbudzenia współczucia tylko dla siebie, by móc w końcu stawić temu czoła i powiedzieć innym.

Nie jest to dla mnie łatwe, bo sprowadza się do dość bolesnych wspomnień, bolesnych doświadczeń – które odżyły z podwójną siłą niestety. Ale mam je już częściowo za sobą, teraz tylko spróbować przekuć to jeszcze w kolejną cząstkę siły jaką powinnam mieć, a będzie super.

Kolejny trudny czas

Potem przyszedł okres rozmyślania nad wszystkim co się stało, co mam zrobić – okres refleksji nad moim życiem. Może dlatego, że zmieniam w końcu mieszkanie, że będę układać na nowo swoje życie, że dokładnie dzisiaj zamknęłam za sobą okres dwóch lat wzdychania i rozpamiętywania jakiegoś debilnego uczucia, które były prawdziwe tylko dla mnie. Że w końcu przejrzałam na oczy, iż nie jest to warte, jedynie zachodzę w głowę: Czemu tak długo?! Czemu akurat teraz?! Chociaż z drugiej strony dobrze, mam już jasną sytuację i mogę próbować znowu zacząć szukać szczęścia dla siebie. Do tego problem w rodzinie – kolejny, który nie należy do najłatwiejszych. Ale pomimo to jakoś sobie z tym wszystkim radzę, co najbardziej mnie chyba zaskakuje.

„My mamy przyszłość. Mamy do kogo otworzyć gębę, mamy kogoś, kto się choć trochę nami przejmuje (…). Ja mam ciebie, a ty masz mnie.”

John SteinbeckMyszy i ludzie

Szukałam jakiegoś określenia właśnie dla jednej osoby. Przez dwa weekendy miałam okazję poznać jeszcze bliżej moją znajomą. Zastanawiam się co mam o niej napisać, poza tym co już jej powiedziałam. Mogę dziękować nie wiadomo ile razy, bo i tak nie odda to tego co czuję, mogę pisać wiele różnych słów mających głęboki sens – ale nie na tym mi zależy. Sama powiedziała mi dzisiaj przed wyjazdem, że gdyby nie to, że mieszkamy dość kawałek od siebie to nie byłoby miedzy nami tego porozumienia. Może ma rację.

Ja jestem bardzo ciężką osobą w obyciu na co dzień, pomimo że jestem otwarta i bardzo lubię poznawać innych i z nimi rozmawiać. A jednak jest coś w niej co sprawia, że próbuję wydobyć z siebie coś lepszego. Że potrafi sprawić jednym lub kilkoma słowami to czego niektórzy przez lata nie mogli dokonać. Choćby przekonać mnie, że można nosić lakier na paznokciach 😀

Chociaż może nie są to jakieś ważne czyny, są to pierdoły z życia codziennego które zmieniają mnie powoli –  a moje otoczenie to widzi i się dziwią. Nigdy bym nie powiedziała, że ktoś może tak na mnie czasem siąść, a ja nie potrafię się postawić. A podobno jestem mocno wyszczekana 😉 Nie wiem co mam jeszcze napisać. Zawsze powtarzam jej, że jestem jej wdzięczna za to – że jest. Bo gdyby nie ona może by mnie tu nie było w danej chwili. I chyba tylko tyle mogę powiedzieć by znowu nie beczeć.

Zatem co zyskałam?

Dwa tygodnie naprawdę fajne, naprawdę spożytkowane przynajmniej w moim mniemaniu dobrze. Ale dwa tygodnie ciężkiej walki psychicznej – która nie jest łatwa. Jednak każdego dnia jestem wdzięczna, że moja znajoma zmusiła mnie do postawienia tych pierwszych kroków. Bo może dzięki temu moja przeszłość pozostanie w końcu przeszłością, a przyszłość będzie w bardziej jasnych kolorach i nie będzie skrywać już ciemnych plam strachu i bólu. I taki stawiam sobie cel na kolejne tygodnie. By robić małe kroczki ku spokojowi w mojej głowie.

Zatem to tyle w ten ostatni wieczór ferii 😉 Wiem, że nie odzywałam się kilka dni, postaram się to po nadrabiać, jeśli znajdę teraz moment. Zatem na razie życzę wam kolorowych snów kochani. I do ponownego usłyszenia 😉

Wasza Molcia :*

Udostępnij

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *