Witam!

5 sekund, minut, godzin, dni, tygodni, miesięcy i w końcu lat. Czas leci nie ubłaganie. Nic nie jest go w stanie powstrzymać. Najbliższe tygodnie stoją właśnie pod znakiem cyfry 5. Mija pięć lat od śmierci mamy, od naszej ostatniej rozmowy, odkąd mieszkam sama. I nie jest to łatwe. Ogólnie trzymam się jakoś, jest lepiej niż rok czy dwa lata temu. Ale ten mijający rok ma jeszcze dwie ważne daty. Pierwsza to 5 stycznia. Jechałam wtedy do pracy w Niemczech i bardzo nie wiele brakowało a pożegnałabym się z tym życiem. Wystarczyło trochę mniej szczęścia. Kiedy tak jedziesz samochodem i widzisz, że kierowca nagle zaczyna tracić panowanie nad nim, całe twoje życie nabiera sensu. To zajście pozwoliło mi zmienić siebie, docenić bardziej to co dostałam od Boga – dar życia.

Może brzmi to banalnie, ale pierwszy raz od śmierci mojej Mamy jestem w stanie powiedzieć że mam plan na życie. Że posiadam jakiś cel do którego chce dążyć. 5 stycznia mogło się skończyć moje życie. I zastanawiałam się co by po mnie zostało? Nie jestem w stanie nawet tego napisać. Druga data to 15 lutego. Nie chce nawet go opisywać, jednak też był bardzo ważnym dniem dla mnie. Wtedy zrozumiałam wiele rzeczy. Kiedy mogłam się przekonać jak kruche może być moje życie, postanowiłam zacząć działać. Nie planować co roku tego samego do realizacji na kolejny rok, tylko zacząć to robić. I choć czasem wiąże się to z ogromnym bólem czy smutkiem, czasami ogromnymi nakładami siły – zaczęłam działać. Bo nie chce za jakiś czas tłumaczyć się sama przed sobą, że mogłam więcej. Choć nie wszystko przychodzi mi łatwo, jest lepiej niż było 5 lat temu. Dlatego ten rok i następny zapiszę pod znakiem cyfry 5. A do końca życia pamiętać będę też o 5 stycznia 2017 roku…

Z poważaniem, Molcia 🙂

Udostępnij

Witajcie!

Jakiś czas temu wspominałam wam o Maxipark w Hamm. Dzisiaj miałam okazję odwiedzić go po raz drugi na wydarzeniu „Herbstleuchten” czyli inaczej Jesienne Światła. Ogólnie bardzo mi się podobało, pomimo ilości ludzi jaka była w parku. Jak dla mnie takie atrakcje to super wydarzenie. Cena wejściówki do parku wynosi 6 euro za dorosłą osobę, a 3,5 za dziecko. Nie dziwota – rachunek za prąd musi ktoś zapłacić 🙂 A zatem poniżej przedstawie wam trochę zdjęć z mojego wieczornego wypadu. A na instagramie zapraszam na relację video z tego wydarzenia 🙂 Mam nadzieję, że wam się spodoba. A event trwa do 5 listopada, więc kto chętny może jeszcze się załapie 🙂 A oto zdjęcia:

Pozdrawiam Molcia :*

 

Udostępnij

Witajcie Kochani!

Dzisiaj trochę opowieści 🙂 i ciekawych zdjęć. Więc pora zacząć tego posta 🙂

Maximilian Park

Kiedy w 1943 zamknięto kopalnię „Maksimiliam” w Hamm, które było miasteczkiem górniczym, nikt nie podejrzewał, że powstanie tam park. W 1984 roku zaczęto przekształcać ruiny kopalni w coś co do dzisiaj cieszy ludzkie oko w Hamm.

Kopalnia „Maksymilian” powstała w 1902 roku, wydobywała ona 100 tys ton węgla rocznie. Później jednak złoża się wyczerpały, a kopalnia poupadała i została zamknięta. A na jej terenie rozrastały się różne rośliny. Obecnie 22 hektary dawnej kopalni odznaczają się bujną roślinnością oraz pięknymi motylami. W parku jest pełno atrakcji dla dzieciaków – place zabaw i nie tylko są idealną rozrywką dla najmłodszych. Starsi zadowolą się pięknym i ogromnym szklanym słoniem – który góruje nad parkiem. W środku słonia znajdziemy okolicznościowe wystawy oraz wspaniała panorama Hamm i krajobraz Westfalii.

Muszę przyznać, ze spacerowanie po tym parku było nie lada gratka w piękna pogodę. A zwiedzanie Domu Motyli, gdzie można było zobaczyć rożne stadia motyli. Niektóre miałam okazję mieć na ręce i na ramieniu. Musze przyznać, że jest to przepiękny widok. Poniżej filmiki oraz zdjęcia z mojego sobotniego wypadu. Jeśli będziecie w okolicy Hamm, polecam wam wyjście do tego parku. Szczególnie w najbliższym okresie. Bo od 20 października do 5 listopada będzie tam kolejna wystawa „Jesiennych Świateł”. Sama mam zamiar się tam wybrać. Wejścia w pierwszym tygodniu będą od 19, a kolejnym już od 18. Jeśli będziecie w okolicy zapraszam 🙂

A na dzisiaj tyle, pozdrawiam Molcia :*

Udostępnij

Pomyślę o tym wszystkim jutro, w Tarze. Zniosę to wtedy lepiej. Jutro pomyślę,jak go odzyskać. Mimo wszystko, życie się dzisiaj nie kończy.

Witajcie Kochani!

Dzisiaj przywitałam was cytatem z książki pt. „Przeminęło z Wiatrem” – Margaret Mitchell. Prawie każdy z nas zna ten cytat lub słyszał o pięknej zielonookiej Scarlett O’Hara. Jedną z najlepszych wcieleń kinowych tej bohaterki zaprezentowała 78 lat temu Vivien Leight w filmie pod tym samym tytułem. Więc dzisiaj trochę o tym filmie 😉 o książce może w niedługim czasie też napisze 😛

Przeminęło z wiatrem – Gone With the Wind

Klasyka kina amerykańskiego z Okresu Złotego Wieku autorstwa Victora Fleminga trwająca prawie cztery godziny. Jeden z najdłuższych filmów jaki oglądałam i jeden z najlepszych na jakich wytrzymałam tyle przed telewizorem. Powstał w latach 1938/1939 roku i jest jednym z pierwszych filmów kolorowych. Melodramat oparty na powieści pod tym samym tytułem autorstwa wspomnianej już przeze mnie – Margaret Mitchell. Zdjęcia zaczęto w grudniu 1938 roku a ukończono je w listopadzie 1939 roku.

15 grudnia 1939 roku odbyła się premiera filmu w Atlancie. Koszt produkcji wyniósł około 4 mln dolarów, jednak film zarobił o niebo więcej na całym świecie, niż w ogóle zakładano iż zarobi. Według Box Office Mojo – jest to najbardziej dochodowy film wszechczasów, pobijając nawet Avatara. W Polsce premiera filmu odbyła się dopiero w 1963 roku.

O czym jest?

Fabuła osadzona jest podczas wojny secesyjnej i przedstawia losy Scarlett O’Hary i jej rodziny oraz przyjaciół. Po przegranej wojnie Scarlett przeżywa trudne chwile. W między czasie do życia Scarlett wkrada się – zakochany w niej po uszy Rhett Butler. To powoduje wiele różnych sytuacji w których musi odnaleźć się Scarlett.

W główną parę grają w filmie – Vivien Leigh i Clark Gable (Rhett). Poza tym w filmie grają również inne wielkie sławy ówczesnego kina, takie jak Barbara O’Neil (matka Scarlett) czy Leslie Howard – grający Ashleya Wilkesa. Reżyserem był wspomniany już Victor Fleming, który wyreżyserował około 45% filmu. Scenariuszem zajął się Sidney Howard, a za muzyke odpowiedzialny był Max Steiner.

Ciekawostki o filmie

Przeminęło z Wiatrem był też jednym z najlepiej nagrodzonych filmów podczas 12 rozdania Oscarów w 1939 roku. Na 13 nominacji do oscara, wygrał on 8 nagród, m.in. dla najlepszego filmu, najlepszego reżysera, najlepszej aktorki czy najlepszego scenariuszu adaptowanego. Poza tym przez lata film wygrywał różne plebiscyty. I znajduje się na liście 100 najlepszych amerykańskich filmów wszechczasów w pierwszej 10 listy. Wyprzedzają go tylko Obywatel Kane z 1941 roku, Casablanca z 1942 roku oraz Ojciec Chrzesny z 1972 roku.

Co można jeszcze powiedzieć o tym filmie? Na przykład to, że Hattie McDaniel to pierwsza czarnoskóra laureatka Oskara za najlepszą drugoplanową rolę. Ponadto w poszukiwaniu odtwórczyni roli Scarlett przesłuchano aż 1400 aktorek, m.in. Katharine Hepburn czy Bette Davis. Rolę Rhetta Batleta natomiast odrzucił Gary Cooper mówiąc, że to będzie największa klapa w całym Hoolywood – oj jak bardzo się mylił. Odnosząc się jeszcze do Oskarów – po raz pierwszy została ona też przyznana pośmiertnie dla Sidneya Howarda za scenariusz. A mówiąc o funduszach – stacja CBS zapłaciła bagatela 35 mln dolarów za prawo emisji filmu na swoim kanale.

To tyle mówiąc o tym filmie. Do dziś uwielbiam go za najlepszą rolę męską – Clarke Gable jest tutaj niesamowity. A kwestie jego to najlepsza szkoła aktorska jaka może być. A kiedy wypowiada pamiętną kwestię: „Kocham cię, Scarlett, za to, że jesteś tak bardzo do mnie podobna… Za to, że oboje jesteśmy renegatami i egoistami. Żadne z nas nie dba o to, czy świat idzie na psy, byle nam było dobrze i przyjemnie.” – to aż nogi mi miękną podczas oglądania. I tym akcentem zakończę dzisiejszego posta i wezmę się za ponowne oglądanie tego klasyku.

Pozdrawiam was serdecznie, Molcia 😉

Udostępnij

Witajcie!

Wybaczcie, ale nie mogłam się nie powstrzymać i nie opublikować dzisiaj jeszcze jednego posta. A związane to jest z historią pewnej kobiety, o której miałam okazję widzieć film. Choć tytuł w ogóle tego nie sugeruje. Zapraszam do zapoznania się z krótką biografią głównej bohaterki filmu. A na koniec moje odczucia w stosunku do niego 😉

Ludmiła Pawliczenko

Ludmila Pavlichenko

urodziła się 12 lipca 1916 roku w Białej Cerkwi, zmarłą 10 października 1974 roku w Moskwie. Ukrainka która stała się jednym z najlepszych radzieckich strzelców wyborowych.

Ludmiła od lat młodzieńczych chodziła do klubu strzeleckiego, co prowadziło do licznych nagród za udziały w zawodach. od 1937 roku studiowała Historię na Uniwersytecie Kijowskim, gdzie obroniła się w 1941 roku.

Po ataku Niemiec na ZSRR w czerwcu 1941 roku była jedną z pierwszych ochotniczek zgłaszających się do wojska w obronie kraju. Dzięki licznym medalom z zawodów udało jej dostać się do oddziałów frontowych, a dokładniej do 25 Dywizji Strzeleckiej.

Pierwsze strzały padły w pobliżu Bielajewki. Następnie przez ponad dwa miesiące walczyła z innymi w obronie Odessy. Obrona ta kosztowała ją aż trzy pobyty w szpitalu, ze względu na odniesione rany. Za zasługi na polu bitwy dostała awans do starszego sierżanta. Po Odessie służyła w obronie Sewastopola – gdzie została podporucznikiem. Oddelegowano ją również do szkoleń kolejnych snajperów. Podczas eksplozji pocisku moździerzowego w 1942 roku została bardzo poważnie ranna oraz ewakuowana z Sewastopola. Do tego momentu na swoim koncie miała już 257 celnych trafień nazistowskich.

Po odbyciu rehabilitacji nie wróciła na front, lecz oddelegowano ją do podróży po Świecie by wygłaszała odczyty wzywające do pomocy ZSRR w wojnie. Podczas jednej z tych podróży, została przyjęta przez prezydenta USA – Franklina Roosevelta, a z jego żoną zaprzyjaźniła się.

Po powrocie do ZSRR uzyskała order Złotej Gwiazdy Bohatera Związku Radzieckiego oraz stopień Majora. Otrzymała również order Lenina. Po wojnie zamieszkała w Moskwie, gdzie dalej kontynuowała karierę naukową oraz pracowała w Dowództwie Marynarki Wojennej.

Była jedną z 500 kobiet snajperów które przeżyły II Wojnę Światową. Oraz jedną z 2000 kobiet jakie były snajperami w Armii Czerwonej w czasie wojny. Trafiła łącznie 309 razy które zostały potwierdzone, w tym 36 snajperów niemieckich.

Czemu wspominam o Ludmile akurat dzisiaj?!

No cóż miałam okazję zobaczyć bardzo dobry dramat wojenny produkcji rosyjsko-ukraiński ukazujący jej zmagania w obronie Odessy i Sewastopola podczas pierwszych dni agresji niemieckiej. Film pt. „Bitwa o Sewastopol” powstał w latach 2012-2015 roku, a w rolę Ludmiły wcieliła się Julia Pieriesild. Reżyserem jest Siergiej Mokricki. Premiera odbyła się 2 kwietnia 2015 roku. Film spodobał mi się bardzo. Pokazał jak mogło wyglądać życie kobiet podczas wojny z ich punktu widzenia. Pokazał również z jakimi przeżyciami zmagała się kobieta na pierwszej linii frontu. Oraz to jaką siłą walki musiała się odznaczać. Film trwał prawie 2 godziny, ale nie są to w żadnym wypadku zmarnowane dla mnie godziny. Z ciekawostek tak jeszcze wspomnę, że Julia Pieriesild otrzymała nagrodę główną za najlepszą rolę żeńską podczas V Międzynarodowego Festiwalu Filmu w Tiantan.

Zapraszam was do zobaczenia tego filmu, a ja tymczasem się żegnam i do spisania niebawem.

Pozdrawiam Molcia 🙂

Udostępnij

Witajcie Kochani!

Jak dobrze wiecie, ostatnio bardzo wiele podróżuję. No i podczas tych podróży w ciągu 10 miesięcy udało mi się dwa razy zawitać w Weil am Rhein. Miasto piękne, wokół winnic i pagórków. Poza tym umiejscowione 4 km od perełki Szwajcarii oraz francuskich miasteczek. A oto kilka informacji o mieście.

Weil am Rhein

Jest to miasto położone w Baden-Wirtembergii przy granicy z Francją i Szwajcarią. Jak z nazwy wynika miasto leży nad rzeką Ren.
Pierwsze wzmianki o mieście datowane są na 786 rok. W herbie miasta jest winogrono nad wodą – wskazujące na to czym zajmuje się miasto. Wokół miasta są liczne pola z winnoroślą oraz winnice. W mieście znajduje się również Muzeum Vitra Design. Panorama miasta z wzgórz pokrytych winoroślą daje widok na miasto i Szwajcarię oraz Francję jednocześnie. W mieście mieszczą się liczne fonntanny o różnych kształtach.

Poza tym, że miasto jest przy samej granicy, a na moście „Trzech Krajów” jest granica trzech państw przypadająca na środek Renu. Współpracuje z miastami Bognor Regis z Anglii, przyległym francuskim Huningue oraz z niemieckim Trebbinem.

A oto kilka moich Fotek:

Zapraszam Was do odwiedzenia Miasta. Nawet jako przystanek w drodzę i skosztować tutejszych win. Są naprawdę bardzo dobre. Pozdrawiam Was, Molcia 🙂

Udostępnij

Witajcie!

Dzisiaj zapraszam was do przeczytania kilku zdań o Bazylei. Miasta które miałam okazję sobie trochę zwiedzić podczas mojej wyprawy ostatnio. Oto kilka informacji o mieście:

Panorama Bazylei

Bazylea

Nazywana perełką Szwajcarii. Znajduje się przy granicy trzech państw – Francji, Szwajcarii i Niemiec. Przez miasto przepływa Ren dzieląc je na Małą Bazyleę i Dużą Bazyleę. Pierwsze wzmianki o mieście sięgają 374 roku naszej ery.

W centrum mieści się Starówka gdzie znajduje się Rynek, ratusz z XIV wieku gdzie są liczne zaułki odpowiednie do przechadzek. Starówka w Wielkiej i Małej Bazylei są wolne od ruchu samochodowego, co bardzo jest korzystne dla mnie jako turystki. Jako trzecie miasto w Szwajcarii jest centrum przemysłu chemicznego i farmaceutycznego.

Wejście do Muzeum Naturalnego

Nie miałam okazji pozwiedzać wszystkich Muzeów jakie są w Bazylei. A jest ich około 30. Zachaczyłam jednak o Muzeum Naturalne. Jednak miasto ma bardzo bogatą ofertę i warto je odwiedzić.

Brzeg Renu

Podział Administracyjny:

Miasto Bazylea dzieli się na dzielnice. W sumie istnieje 15 takich dzielnic, podzielonych na leżące na lewym i prawym brzegu Renu.

Lewobrzeżne dzielnice: Stare Miasto (Wielka Bazylea), Vorstädte (Przedmieścia), Am Ring, Breite, St. Alban, Gundeldingen, Bruderholz, Bachletten, Gotthelf, Iselin, St. Johann.
Prawobrzeżne: Stare Miasto (Mała Bazylea), Clara, Wettstein, Hirzbrunnen, Rosental, Matthäus, Klybeck i od 1893 r. Kleinhüningen.
Dwie gminy miejskie Riehen i Bettingen leżą poza terenem miasta Bazylei.

Widok z Mostu

Ogólnie miasto bardzo ładne i piękne by spędzić w nim trochę czasu. Zachęcam do zwiedzenia tego pięknego miasta.

Pozdrawiam Molcia

Udostępnij

Witam Was Kochani!

Jak zwykle mam długą przerwę w pisaniu, za co was przepraszam. Dzisiaj w końcu miałam okazję na spokojnie i w dobrej jakości zobaczyć po raz kolejny piękną historię Pięknej i Bestii z tego roku. Jak każdy z was wie, pierwsza wersja kinowa ukazała się w 1991 roku w wersji animowanej wytwórni Disneya. Od tamtej pory powstało wiele różnych interpretacji tej historii. Jednak w tym roku powstała kolejna wersja tym razem z mnóstwem efektów specjalnych, odświeżoną ścieżką dźwiękową i aktorami, którzy moim skromnym zdaniem wpasowali się idealnie w ramę tej historii.

Tytułowa piękna – to Bella dziewczyna prostego malarza z wioski, która sporo czyta i marzy o czymś więcej niż życie na wsi. Bestia to zaklęty książę, który został ukarany za swoją pychę i zarozumiałość. Klątwa, która wisi nad Bestią i domownikami jego zamku powoli dobiega końca, i jeśli Bestia nie pokocha kogoś, a uczucie jego nie zostanie odwzajemnione, na zawsze pozostanie istnym złem, a jego domownicy tylko sprzętami domowymi. I tutaj historią Belli i Bestii się łączą.

To tylko ogólny zarys historii, a jednak pomimo iż ją znam, to po raz kolejny porwała mnie w piękny świat baśni i przygody. Tak samo jak 23 lata temu kiedy jako dziecko pierwszy raz oglądałam tą wersję po niemiecku, tak i teraz znowu czuję czar tej historii. Muszę przyznać, że gra Emmy Watson jako Belli była bardzo dobra. Na prawdę bardzo dobrze odegrała ona tą rolę, ten zapał jaki włożyła w postać w filmie ma po prostu to coś. Zobaczcie ten film, bo według mnie warto. A tymczasem pozdrawiam Was serdecznie i do spisania wkrótce 😉

Wasza Molcia 🙂

Udostępnij

Witam Was Kochani!!!

Jak dobrze wiecie ostatnio chwaliłam się zdjęciami z pięknego Darmstadtu. Zatem dzisiaj opiszę trochę kolejne miasto z dolnej części Republiki Niemieckiej. Miastem tym będzie Stuttgart – miasto które jest powiatem i stolicą kraju związkowego Badenia-Wirtembergia.
Miasto powstało w czasach Imperium Rzymskiego, na jego terenie istniał wojskowy obóz warowny. Od 1806 roku był stolicą królestwa Wirtembergii, po I wojnie światowej stało się głównym miastem republiki. W trakcie II wojny światowej został znacznie zniszczony w skutek alianckich nalotów bombardowych. Od 1946 główne miasto landu Wirtembergia-Badenia, w 1952 roku po zmianie nazwy kraju związkowego – stolica Badenia-Wirtembergia.

Poza tym Stuttgart może pochwalić się dziewięcioma szkołami wyższymi m.in – Uniwersytetem Stuttgart czy Uniwersytet Hohenheima.
Jedną z większych atrakcji sportowych w Stuttgarcie jest Mercedes-Benz Arena. Wcześniej nazywana Gottlieb-Daimler-Stadion. Odbyło się kilka imprez sportowych o charakterze ogólnoświatowym – jak mistrzostwa lekkoatletyczne, poza tym w 2006 roku stadion gościł piłkarzy podczas mistrzostw świata. Poza tym co roku Stuttgart gości wielkich tenisistów i tenisistek podczas turniejów WTA (Porsche Tennis Grand Prix) i ATP (MercedesCup). Ważniejsze kluby reprezentujące miasto to: VC Stuttgart jako klub piłki siatkowej kobiet, VfB Stuttgart jako klub piłkarski męskiej reprezentacji oraz Stuttgarter Kickers.
Stuttgart współpracuję z szesnastoma miastami partnerskimi w tym z Łodzią. Miasto poza tym współpracuję z miastami m.in. z Indii, Czech czy Egiptu lub USA i innymi.
Stuttgart jako jedno z większych miast niemieckich posiada wiele okręgów politycznych. Są to: Bad Cannstatt, Birkach, Botnang, Degerloch, Feuerbach, Hedelfingen, Mohringen, Muhlhausen, Munster, Oberturkheim, Plieningen, Sillenbuch, Stammheim, Stuttgart-Mitte, Stuttgart-Nord, Stuttgart-Ost, Stuttgart-Sud, Stuttgart-West, Unterturkheim, Vaihingen, Wangen, Weilimdorf oraz Zuffenhausen.
20161210_140005
Jest wiele ciekawych miejsc do odwiedzenia w Stuttgarcie. Mnie osobiście udało się zobaczyć wieżę telewizyjną, zamek książęcy na rynku oraz teatr miejski. Poza tym pozwiedzałam kilka innych ciekawych miejsc jak park wysokościowy oraz Primark – jako jeden z największych sklepów tego typu w okolicy. Poza tym przepiękna Stuttgardzka biblioteka też zrobiła na mnie wrażenie. Poza tym rozliczne parki w centrum miasta i nie tylko. Zatem zapraszam was serdecznie do zwiedzenia tego miasta, bo na prawdę warto.
Pozdrawiam Serdecznie, Wasza Molcia
PS. Tak jak poprzednio zdjęcia pochodzą z mojej prywatnej kolekcji wyjazdowej, więc zastrzegam sobie prawo do ich wykorzystywania dalszego. Pozdrawiam :*
Udostępnij

Witam Kochani!

Ostatnio nie mam zbytnio weny do pisania, ale cóż w końcu muszę się za siebie zabrać. Zatem opiszę jedno z licznych miast jakie miałam okazję zwiedzić w ciągu ostatnich 10 miesięcy 🙂 Zapraszam do poczytania poniżej o Darmstadt.

Darmstadt ma bardzo bogatą historię. Pierwszy raz wspomniano o nim w XI wieku jako Darmundestat. prawa miejskie uzyskał w 1330 roku dzięki łasce Ludwika IV Bawarskiego. Przez prawie 400 lat w Darmstadzie panowali Landgrafowie Hesji-Darmstadt. W XVIII wieku został rozbudowany w stylu barokowym przez Louisa Remy de la Fosse.

Na przełomie lat 1719/1721 powstała wspaniała oranżeria. Podczas II wojny światowej miasto zostało bardzo zniszczone, pierwszy nalot miał miejsce 30 lipca 1940 roku, centrum zniszczono 11 września 1944 roku. Ofiarami nalotów padło 12,5 tysiąca mieszkańców.


Obecnie Darmstadt posiada 9 dzielnic – są to: Arheilgen, Bessungen, Eberstadt, Kranichstein, Mitte, Nord, Ost, West i Wixhausen.


W Darmstadzie można zobaczyć piękną oranżerie. Poza tym znajduje się tam Instytut Badań Ciężkich Jonów, Uniwersytet Techniki oraz Niemiecki Instytut Kultury Polskiej. Raz do roku można też zobaczyć miejski festiwal Heinerfest, gdzie są liczne stoiska jedzenia i piwa, liczne zabawy i rozrywki wokół Starego Miasta.


Z ciekawostek o mieście to można wspomnieć:
– że w 1994 roku S. Hofmann, V. Ninov, P. Armbruster, H. Folger, G. Munzenberg oraz H.J. Schott odkryli pierwistek chemiczny o liczbie atomowej 110. Nazwano go darmsztadt – by upamiętnić nazwę miasta.
– kolejną ciekawostką jest to iż aż dwie caryce Imperium Rosyjskiego urodziły się w mieście. Były to Maria Aleksandrówna i Aleksandra Fiodorówna.
Wspomnę również, iż Płock jest jednym z szesnastu miast partnerskich.

Pozdrawiam Was Molcia 🙂

PS. zdjęcia pochodzą z mojej prywatnej kolekcji, kiedy miałam okazję poszaleć po mieście w październiku 🙂

Udostępnij