Witajcie Kochani!

Dzisiaj trochę z innej beczki. Jak wiadomo powoli zbliża się zimowa szarówka i długie wieczory. Co wtedy najlepiej robić z najbliższymi?! Poza czytaniem książek, oglądaniem seriali i filmów – mam jeszcze inne pomysły na wspólnie spędzanie czasu. Pierwszą propozycją jest układanie puzzli, im więcej tym dłuższa zabawa – choć dla mnie to max 3 dni przy 15 tysiącach. Drugą sugestią, która się sprawdza się niezawodnie to gry planszowe. Zastanawiałam się jakie wam polecić i wybrałem te które ja uwielbiam oraz posiadam w swoim asortymencie.

Oto lista:

  • Monopoly (Hasbro Monopoly Standard) – klasyka na zabawy dla większej ilości osób. Poza tym gra ma bardzo wiele już odsłon. Widziałam wersję Europejską, wersję z ulubionymi klubami (np. Monopoly FC Barcelona), wersję z Olimpiady w Rio czy wersja z Super Mario (Hasbro Monopoly Gamer). Gra fajna, dobrze można przy niej się uśmiać, a też przy okazji trochę do edukować. Monopoly ma też tańsze odpowiedniki. Typu Biznes po Polsku czy Eurobusiness. Więc stanowczo polecam 🙂

  • Grzybobranie (Granna Grzybobranie) to też klasyczna gra, dla rodziny. Zasady zna każdy, zabawa przednia. Czego więcej chcieć. Grzybobranie też doczekało się kilku różnych edycji, ja znam akurat – rajd samochodowy. Dobra dla dzieci by się z nimi pobawić.

  • Na trzecim miejscu jak dla mnie są zdecydowanie Scrabble (Mattel Scrabble Original). Ile razy zdarzyło mi się w nie przegrać, tak do tej pory uwielbiam układać słówka z tych malutkich żółtych kafelków. Są też wersje elektroniczne na tableta i telefon, ale co to za zabawa??? Lepiej szaleć nad planszą z innymi osobami, śmiejąc się jak dziwne słowa potrafią ludzie układać. Wiadomo że oryginalne scrabble też kosztują, ale na rynku znajdziemy też tańsze odpowiedniki jak np. Scriba (Alexander Scriba Exclusive) .

  • Godna polecenia według mnie gra to również: zgadnij kto to?! (Hasbro Zgadnij Kto To?!). Jedynym minusem tej gry jest to, że mogą grać tylko dwie osoby jednocześnie. To trochę utrudnia zabawę z dziećmi, jednak kto mówi, zę nad jedną planszą nie mogą być jednocześnie dwie osoby?! Ile pytań musisz zadać by odgadnąć o kim myśli przeciwnik?! Ile czasu ci to zajmie?! Dobra zabawa gwarantowana 🙂

  • Piąta gra warta uwagi to tradycyjny chińczyk. Zabawa dla 4 osób, a ile śmiechu. Można wiadomo się też zdenerwować, jeśli traci się wszystkie pionki po kolei i od nowa trzeba 6 wyrzucać, ale warto się bawić. Zabija czas niesamowicie 🙂 Oczywiście ten klasyk posiada również tańsze wersje mini (Dromader Chińczyk Magnetyczny Mini) lub droższe wersje np. z zwierzętami (Small Foot Gra Chińczyk Zwierzęta) 🙂 Zależy kogo na co stać 🙂

A niedługo 😉

To tyle na dzisiaj w tym temacie 🙂 A w niedługim czasie napisze jakieś fajne pomysły na gry karciane, które też mogą umilić nam zimowe wieczory. Zobaczymy co z tego wyjdzie w praniu. Mam nadzieję, że pomysły wam się przydadzą 😀 Ja wiem z czego będę korzystać w najbliższych tygodniach w pracy 😀 na zabijanie wieczornej nudy.

Pozdrawiam Molcia :*

Udostępnij

Witajcie!

Atak na WTC (2001)

O WTC słyszeliśmy wszyscy, z wiadomości, radia, telewizji czy gazet. Co roku dzisiejszego dnia wspominane są osoby które zginęły w zamachu na USA. Tego dnia doszło do czterech katastrof które łącznie pochłonęły prawie 3000 osób. Cztery samoloty porwane przez zamachowców uderzyły w Bliźniacze Wieże WTC, Pentagon oraz jeden samolot rozbił się, bo pasażerowie walczyli z zamachowcami.

WTC o 8:46 i 9:03

Wieże na chwilę przed zawaleniem

Pierwszy atak na WTC wydarzył się o 8:46 czasu nowojorskiego. Samolot – Lot 11 – uderza w północną wieżę, a chwilę później – dokładnie o 9:03 – Lot 175 – uderza w południową wieżę. Wieżę niestety nie utrzymały się długo. Wszystkie osoby które pracował poniżej pięter w które uderzyły samoloty – były w stanie się uratować. Niestety gorzej sytuacja wyglądała dla tych którzy utknęli na piętrach powyżej katastrofy. W wieży północnej byli to pracownicy na piętach od 99, w południowej od 84 piętra. Łącznie około 2602 osób zabitych. Nie licząc załogi samolotu oraz osób zaginionych. Wśród zabitych znalazło się również 6 Polaków. Jedna z większych tragedii które dotknęły ludzi w Ameryce. To przez nią ucierpiało bardzo wiele rodzin wtedy, i później wyniku podjętych działań przez USA. A jednak co roku wspomina się o tych osobach ku pamięci niewinnych. Ku pamięci również wielkiej waleczności i poświęcenia strażaków czy policjantów, pracujących podczas zamachu, jak i przez wiele kolejnych miesięcy na miejscu katastrofy.

WTC w Kulturze

Strefa Zero (Zdj udostępnione z str Spidersweb)

Motyw WTC wykorzystuje się do dziś w filmach fabularnych czy dokumentalnych próbujących uczcić pamięć poległych. Czy też chcących ukazać tragedię tych doświadczeń dla innych. Osobiście dzisiaj miałam okazję oglądać film dokumentalny pt. „Rejs 93, Lotu do historii”. Jest to m.in. zapis rozmów pasażerów którzy przeciwstawili się terrorystom, a ich samolot rozbił się na polach Pensylwanii. Może też ten film spowodował, że piszę o tym dzisiaj. Ja do dziś pamiętam jak jako jedenastolatka siedziałam ze znajomymi i patrzyliśmy na relację z Nowego Jorku o godzinie 15. Pamiętam jak oglądałam w wiadomościach jak drugi samolot uderzył w wieżę, a potem jak obie runęły. Jak wszyscy patrzyliśmy z przerażeniem.

A dzisiaj?

WTC1

Dzisiaj w miejscu katastrofy budowany jest kolejny kompleks WTC. Jeden został już oddany do użytku. Kolejny ma zostać oddany na dniach. A pozostałe dwa są w trakcie budowania mają powstać do 2021 roku.

I tym się pożegnam w tym poście. Pozdrawiam Molcia

Udostępnij

Witajcie Kochani!

Przepraszam najmocniej, ale dzisiaj nie będzie posta. Nie jestem w stanie ani fizycznie, ani psychicznie już dzisiaj więcej udźwignąć. Zmarł mi szwagier i po prostu załatwianie i wielogodzinny powrót do Polski dał mi bardzo w kość. W środę obiecuję coś ciekawego, a tymczasem jeszcze raz przepraszam.

Pozdrawiam Was, Molcia

Udostępnij

Witam Was Serdecznie!

Dzisiaj trochę wcześniej, gdyż jestem właśnie w trasie powrotnej do Polski. A że mając sporo pakietu internetowego do wykorzystania, to postaram się o publikację posta. By było wedle planu jak to zamierzyłam 🙂

Dzisiaj rozpocznę serię postów dotyczącą Handlu Ludźmi. Opiszę ją nie tylko pod względem ostatnich lat, ale zawrę też aspekt historyczny oraz zamieszczę wzmianki o niewolnictwie w literaturze oraz sztuce. Zapraszam was serdecznie do przeczytania słowa wstępnego, a niebawem ciąg dalszy.

Handel Ludźmi to nazwa przestępczego procederu, który osiągnął niewyobrażalną skalę i jest odbierany jako współczesna forma niewolnictwa. Na początku pod tą nazwą krył się tylko handel kobietami, które zmuszane były do prostytucji. Jednak od jakiegoś czasu pojęcie zostało rozszerzone o wszelkie działania mające na celu wyzysk ludzi nie zależnie od ich płci i wieku, z znamionami przemocy. Ofiary najczęściej nie decydują o sobie i posiadają one spore obciążenia fizyczne i psychiczne. Ofiary też najczęściej w efekcie tych traumatycznych przeżyć przechodzą załamania nerwowe, popadają na różne zaburzenia psychiczne, czy nawet popadają w nałogi. Osoby takie najczęściej wykorzystywane są seksualnie, oprawcy znęcają się na nich psychicznie, nie posiadają oni żadnych praw pracowniczych i ubezpieczeń społecznych.
Wyróżniamy różne formy handlu ludźmi. M.in. są to
– handel dziećmi oraz nielegalne adopcje
– handel kobietami
– handel narządami
– handel ludźmi jako nabór na tanią siłę roboczą

To tyle dzisiaj. Odezwę się jutro już z Polski 🙂

Pozdrawiam Serdecznie, Molcia

Udostępnij

Witajcie Kochani!

Ja dzisiaj nie mam jakoś weny do pisania. Więc wrzucę coś co mam od dłuższego czasu napisane. Kiedyś wylądowało to w pewnym scenariuszu, wystawianym w moim liceum. Mam nadzieję, że was tym nie wystraszę 🙂 A oto te wypociny z dawnych czasów:

Moje uczucie z chwili na chwilę w miłość się zmieniało,
Rosło, dojrzewało,
Czymś pięknym się stawało,
Nie miałam dość,
O więcej prosiłam.
Każdy kolejny jego pocałunek,
Kolejne jego spojrzenie,
Utwierdzało mnie w ty święcie,
Że to nie jest takie tam zauroczenie.
I tak też się stało,
Teraz idziemy razem tą samą drogą,
I jest nam ciągle mało,
Mimo że czasem jest ciężko,
Mimo iż różne problemy mamy,
Ale przecież jesteśmy razem,
Wspólnie to pokonamy,
Wszystko przecież przetrwamy,
Bo się bardzo kochamy.

Mam nadzieję, że tragiczny nie jest 🙂 Więc na tym dzisiaj poprzestanę, bo nie mam nastroju na długie elaboraty.

Pozdrawiam Molcia

Udostępnij

Witajcie Kochani!

Dzisiaj nie będzie historii, seriali ani filmów. Dzisiaj niestety wpis o tradycyjnym życiu. Mam zaplanowane kilka rzeczy na najbliższy czas. Parę podróży, parę ważnych rozmów i kilka postów na blogu do przygotowania. I oczywiście co musiało się dzisiaj zdarzyć?! Jak to lubiła moja Mama mówić – czas spłatał mi figla. Moje plany się pokrzyżowały, bo zdarzyło się życie.

Problemy z rodziną i nie tylko. Problemy w domy, bo znowu coś się zepsuło i trzeba szybko naprawić. Sąsiad coś ode mnie chce. I z zaplanowanych dni, muszę wszystko pozmieniać by zamieścić kilka spotkać całkowicie nie zaplanowanych. Więc otwarcie mogę powiedzieć, nie znoszę jak mi coś psuje po drodze. No nic idę zmienić znowu swój plan i ogarnąć wszystko. Więc dzisiaj bez konkretów, by i wam dać wytchnienie i sobie 🙂

Pozdrawiam Molcia

Udostępnij

Witam Was!!!

Dzisiaj pierwszy raz publikuję na własnej stronie. Można powiedzieć że po 42 miesiącach prowadzenia bloga na WordPressie w końcu wziełam się za blogowanie z prawdziwego zdarzenia. Przeniosłam się na własny hosting oraz wykupiłam domenę. Najwyższa pora na to. Ale nie powiem myślałam o tym już ponad rok.

Więc co mnie skłoniło właśnie teraz?

Zaczełam rozmawiać z przyjacielem. Pomógł wyszukać hosting, wprowadził w temat. Zwrócił uwagę na to co ważne. Jak wybierać hosting, gdzie szukać taniej domeny. Przyznam się że sprawa nie wyglądała już tak fajnie, kiedy się w to zagłębiłam. A jednak postanowiłam, że jeśli nie zrobię tego teraz – to nigdy się nie zdecyduję. Mam rok na dopracowanie i zobaczenie czy warto 🙂 Ale podobno na razie sobie całkiem dobrze radzę. Choć nie powiem, bez pomocy przyjaciela w ogóle bym z tym nie ruszyła. Zatem Marcin dziękuję za pomoc 🙂

A ja tym czasem się pożegnam. Do spisania niebawem 🙂
Pozdrawiam Molcia

Udostępnij

Witam Was Kochani!

Wiem, że ostatnio bardzo rzadko kiedy piszę, ale spowodowane to jest może nie tyle brakiem czasu co brakiem chęci. Ile razy zabierałam się za pisanie, jakoś nigdy nie doszło to do skutku.

Ogólnie mam sporo tematów do nadrobienia. Chce opisać wam trochę moich podróży w ostatnim czasie, jak i mam sporo materiałów z swojego projektu do opublikowania, więc może w końcu się zmuszę i wrócę do regularnego pisania.

Tymczasem dzisiaj – chciałam napisać coś o moim ulubionym serialu. Wczoraj o 21 czasu amerykańskiego miała premiera ostatniego odcinka serialu Kości – 246 odcinek w serii. Nie powiem jest to dla mnie kolejny koniec wspaniałego okresu. 12 lat świetnej zabawy i oglądania jednego z najlepszych seriali dramatycznych. Bones towarzyszyło mi przez tak długi czas, że teraz nie wiem co w zimowe wieczory będę robić. Przez 12 sezonów naprawdę można się przyzwyczaić do tego, że co tydzień o 2 w nocy czekało się na nowy odcinek swojego ulubionego serialu. Poza tym jest on jednym który zaczęłam oglądać od samego początku do samego końca.

Pewnie wielu z was nie oglądało Kości, albo bardzo sporadycznie. Ja zachęcam was do obejrzenia, albo zrobienia sobie maratonu – jeśli lubicie kości i zagadkowe morderstwa. Bo naprawdę warto.

Tutaj podsyłam linka do kanału Stacji FOX gdzie są zamieszczone migawki z ostatniego sezonu Kości:

Pozdrawiam i do spisania mam nadzieję niedługo 😉

Pozdrawiam Wasza Molcia 🙂

Udostępnij

Witam Was Kochani! 

Przepraszam, że tak długo się nie odzywałam. Nie miałam wenny i chęci by pisać, szczególnie po wydarzeniach z początku roku.

Ogólnie wiem, że ominęła mnie trzecia rocznica mojego bloga. Pamiętałam o niej, ale nie miałam czasu napisać czegoś wartościowego w ten dzień. Przez ostatnie miesiące wiele wam zawdzięczam drodzy Czytelnicy. Blog z dnia na dzień jest coraz częściej odwiedzany i komentowany, co bardzo mnie cieszy.

Ale dzisiaj nie o tym. Chciałabym wrócić na chwilę do ciężkich przeżyć z początku roku. Jadąc na kolejny turnus do pracy mieliśmy z znajomymi ciężki wypadek, ale na szczęście bez ofiar śmiertelnych i rannych. Po spotkaniu się z Tirem z naszego busa nie wiele zostało na przodzie. Jednak nie powiem nasz kierowca – był bardzo opanowany i chwała jej za to. Bo mogło się to o wiele gorzej skoczyć. Auto ogólnie wyglądało tak:

Więc jak widzicie nie było wesoło. Ale daliśmy radę i ruszyliśmy dalej.

I tak minął mi turnus i w zeszłym tygodniu wracam do domu. I kolejna przygoda mnie spotkała. A wiązało się to z kolejnym spotkaniem z Tirem. Autokar którym jechałam przytarty został przez tira… Więc zastanawiam się czy aby na pewno powinnam znowu jechać??? Niestety tak czy siak do pracy dojechać jakoś muszę. 

No i to chyba byłoby na tyle teraz. Może uda mi się trochę znowu popisać jutro, bo dzisiaj już spanie mnie bierze. 

Pozdrawiam Was, wasza Molcia

Udostępnij

Witam Was Wszystkich!

Ostatnio jak wiecie trochę podróżuję po Europie z grupą ludzi pracując. I dzisiaj mam zamiar trochę o nich opowiedzieć. Jak to się zdarza pracując jako tłumacz na zlecenie masz okazję spotkać różnych ludzi różnych narodowości. Ale przede wszystkim poznajesz nowe osoby z swojego kraju i rozmawiasz z nimi w własnym języku, czego mi na co dzień brakuje w mojej docelowej pracy.

No i tak teraz jeżdżąc poznałam kilka zarąbistych osób, które mają na mnie nie mały wpływ, ale przede wszystkim powodują uśmiech na twarzy w ostatnich ciężkich dniach. Będąc tutaj miałam okazję poznać pięć osób. Niektórych znałam z wcześniejszych wyjazdów, ale resztę poznałam na obecnych turnusach.  W gronie tym znajduję się Sołtys, Chomiczek, Szefowa z swoim mężem oraz Kryniu. Co mogę o nich napisać, można wiele ale szczerze nawet nie wiem od czego zacząć.

Dwójka niezastąpionych

Najlepszy kontakt złapałam chyba z Sołtysem – który na chwilę obecną nie może być z nami na turnusie – ale jak już jest to aż płacze się z śmiechu w pokoju z nim. Sołtys ma specyficzne poczucie humoru, zawsze wszystkich udobruchać umiał, i nie stawał po niczyjej stronie. Ale jak balował to ze wszystkimi. Kolejna osoba to Chomiczek – dziewczyna zwariowana, pełna energii i przede wszystkim mądra. To dzięki niej odważyłam się zrobić kilka rzeczy o które nigdy się nie podejrzewałam, a jednak byłam w stanie zrobić. Wystarczyło, że odpowiednio mnie zmotywowała. Fajnie się z nią rozmawia, wyczynia różne szaleństwa, a przede wszystkim czasami udaje się zrobić super zdjęcia by uwiecznić wspomnienia. No i lubi chodzić bardzo szybko, przez co i ja musiałam się przestawić i podkręcić tępo.

Szefowa – jak to szefowa potrafi być surowa, ale jest zarąbistą osobą, z którą da się pogadać. Ale przynajmniej zna granicę do której wypada się posuwać w żartach, a której się nie przekracza. A niestety nie wszyscy o tym pamiętają, że inni też mają uczucia. Tak samo jak Chomiczek potrafi być zwariowaną postacią. Ale co ważniejsze, jest szczera w tym co myśli i mówi to prosto z mostu, nie obija w bawełnę i to lubię w niej. A co do Krynia – to nasz Misiu. Łagodna postać, która jak się rozszaleje to doprowadza wszystkich do płaczu i kolki wywołanej od śmiechu. Pogodna dusza towarzystwa.

I tak wszyscy razem spędzamy razem czas, mieszkamy w tym samym pokoju. Razem śmiejemy się do rozpuku i szalejemy. Próbujemy nosić co poniektórych na rękach, droczymy się nawzajem, wspólnie rozkładamy system. I oto właśnie chodzi by po pracy, móc się zrelaksować i odpocząć, a nie narzekać na wszystko. Więc to tyle chyba z ostatnich dni. Niedługo znowu się odezwę.

Pozdrawiam, Wasza Molcia

Udostępnij