Witajcie Kochani!

Jak wiadomo dobrze przygotowany koncentrat pozwoli na szybkie zrobienie dobrej kawy. Koncentrat taki można trzymać nawet długie miesiące w lodówce. Dzisiaj przedstawie wam dwa przepisy:

  1. Koncentrat ten jest mocniejszy i bardziej wyrazisty posiada smak, starcza na około 28 porcji. Kawę wsypujemy do ekspresu (około 225 g drobno zmielonej kawy) i zaparzamy. Następnie studzimy, przechowujemy w szklanym dzbanku z pokrywką.  Następnie gotowy koncentrat (około 30 ml)  wlewamy do rozgrzanego kubka i zalewamy wrzątkiem.
  2. Koncentrat z zimną wodą jest dla smakoszy łagodnej i kwaskowatej kawy. Starcza na około 16 porcji. 4 szklanki zimnej wody wlewamy do miski, a na powierzchni rozsypujemy 225g drobno zmielonej kawy i czekamy, aż nasiąknie wodą. Przykrywamy i odstawiamy na 20 minut do ciemnego miejsca. Następnie do ekspresu wkładamy filtr i umieszczamy go nad dzbankiem. Przelewamy koncentrat z miski do filtra. A przefiltrowany koncentrat wstawimy do lodówki.   Przygotowanie kawy polega na wlaniu do zagrzanego kubka 30 ml koncentratu i zalania wrzątkiem do pełna.

Koncentraty są proste do zrobienia i skuteczne kiedy nie mamy czasu na robienie jakieś wymyślnej kawy. Są też skuteczne kiedy szykujemy się na imprezę, lepiej zrobić jeden wrzątek i dolać do koncentratu – niż np 15/20 kaw pod rząd 😉 Polecam spróbować, a nie pożałujecie.

Pozdrawiam Molcia :*

Udostępnij

Witam Was Kochani!

Posąg Lwa w Darmstadt

Ostatnio szukając inspiracji na posta by wam coś ciekawego zamieścić, znajoma podrzuciła mi pomysł by napisać coś o moich lwach. O co chodzi?! Odkąd trochę podróżuję po Europie, korzystałam z okazji i robiłam sobie zdjęcia z pomnikami lwów, które napotkałam. No i nie powiem, każdy lew w miastach, jakim mi było dane odwiedzić – miały swoje historie. Lecz ogólna symbolika jest taka sama dla wszystkich napotkanych dzieł sztuki. Więc zacznijmy temat od symboliki.

Przykład Lwów w Herbie

Lew symbolizuje odwagę, siłę, moc, potęgę, zwycięstwo, triumf, działanie i majestat. Może też oznaczać ambicję, dzikość, mądrość, sprawiedliwość i szczodrość oraz Boską moc. W starożytności był symbolem w wielu religiach i kulturach. Uznawany za króla zwierząt lądowych.

Lew w Bazylei

Co warto wiedzieć jeszcze o symbolice:

  • król zwierząt ziemi
  • umaszczenie i grzywa powodują, że jest kojarzony z słońcem
  • siła, odwaga i czujność lwa powodują że znajduje się w godle straży
  • utożsamiany jest w mitologii z bogiem zemsty, srogości, zapalczywości
  • na pustyni chronią przed zanieczyszczeniem czy też bronią skupisk wodnych
  • skóra lwia stanowiła synonim waleczności
  • każdy zna Ryszarda Lwie Serce – za jego męstwo i nieustraszoność – stąd też ten przydomek
  • lew często jest też ustanawiany jako godło serca i krwi
  • najczęściej występuje w herbach lub dźwiga go

Lew w Palmgarten we Frankfurcie

Lew w sztuce i religii:

  • w Chinach wraz z smokiem uchodzi za obrońcę przed demonami
  • w starożytnym Egipcie, Mezopotamii czy Asyrii – spotykało się bardzo wiele wizerunków lwów
  • w Egipcie np. dwa lwy odwrócone do siebie grzbietami – symbolizują wschód i zachód kraju
  • w Indiach jest ucieleśnieniem boga Kryszny i Buddy
  • lew w nawiązaniu do bóstw w starożytności to: Kybele, Dionizos, Afrodyta, Isztar.
  • w Biblii również znajduje się nawiązanie do lwa

Warszawski Lew przed Pałacem Prezydenckim

A gdzie możemy znaleźć takie lwy:

  • oczywiście w miastach które odwiedziłam i już wam wstępnie opisywałam np. Darmstadt, Stuttgart, Luxemburg
  • w Egipcie przykładem tym jest Sfinks
  • dziedziniec Lwów w zespole Alhambry
  • w licznych herbach, godłach, umieszczany był w obiciach tronów, posągi, amulety, biżuteria królewska, na murach pałaców, przed wejściami do świątyń, obecnie przed wejściami do urzędów państwowych

Lew w parku, Stuttgart

Więc to tyle na dziś. A kończąc wpis, przetłumaczę wam jeszcze tytuł. Jest to z łaciny – Lwa z pazura poznać. Więc ja dzisiaj kończę z pazurem 😉

Działa Armatnie z symboliką Lwów, Inglostadt

Pozdrawiam, Molcia :*

Udostępnij

Witam Was Kochani!

Dzisiaj pora na Pomarańcze i Orzechy jak wspomniałam w tytule posta. Otóż zapraszam na kolejną kawę z tymi oto składnikami. A co wchodzi w jej skład?! No otóż są to:

  • 110g orzeszków pekan (ale mogą też być włoskie)
  • 220g kawy kolumbijskiej
  • 110g kawy kostarykańskiej
  • aromat pomarańczowy lub skórka z pomarańczy

Jak przygotować kawkę?!

Orzeszki wysypujemy na blachę do pieczenia i prażymy przez około 10 minut w temperaturze 160 stopni, aż lekko zbrązowieją. Mieszamy z ziarnami kawy i mielimy. Zmieloną kawę wsypujemy do ekspresu, licząc łyżkę na filiżankę kawy. Do wody możemy dodać pół łyżeczki zapachu pomarańczowego lub do dzbanka do którego będzie spływać kawa – włożyć 2 łyżki skórki pomarańczowej. Zaparzamy zgodnie z instrukcją, przedłużając czas parzenia o 2/3 minuty, żeby wydobyć orzechowy smak.

1 porcja zawiera: 18 kalorii, 1g węglowodanów, śladowe ilości białka, 1g tłuszczu (73% kalorii z tłuszczu), 0 cholesterolu, 6mg sodu, 102mg potasu, 104mg kofeiny (jeśli zastosujemy normalną kawę).

Spróbujcie a nie pożałujecie. Zachęcam do napicia się tej kawki, a z jednej porcji wychodzi około 32 kawek 🙂 czyli znowu na kolejny miesiąc można się delektować.

Pozdrawiam, Wasza Molcia 😉

Udostępnij

Witajcie Kochani!

Może nie pora teraz na śniadanie, ale chce zaserwować wam przepis na pyszną kawę dobrą do śniadania. Połączenie fig z ziarnami kawy to po prostu magia. Prosta w przygotowaniu, proporcje starczają na przynajmniej miesięczny zapas kawy. A o to przepis:

  • 110g świeżych fig (4 – 6 sztuk)
  • 220g pełnoziarnistej kawy Mysore (bardzo trudno dostępna kawa) lub Kenia AA albo etiopska
  • 220g pełnoziarnistej kawy kolumbijskiej

Ilość porcji to około 32 kawy. A sposób przygotowania też nie jest zbytnio skomplikowany. Figi myjemy i kroimy na plasterki o grubości max 0,5 cm. Pieczemy je następnie w temperaturze 150 stopni przez około 1,5/2h, aż będą całkowicie suche i popękane. Kawę mieszamy z kawałkami fig. Mielimy i zaparzamy jak zwykle. Mieszankę najlepiej przechowywać w szczelnie zamkniętym pojemniku w zamrażalniku, maksymalnie do 2 miesięcy od sporządzenia mieszanki.

Tradycyjnie 1 porcja zawiera: 8 kalorii, 1g węglowodanów, śladowe ilości białka, śladowe ilości tłuszczu, 0 cholesterolu, 8mg sodu, 128mg potasu, 139mg kofeiny (gdy stosujemy tradycyjną normalną kawę).

Skosztujcie, nic nie stracicie 😉

Pozdrawiam, Molcia 😉

Udostępnij

Witam Was!

Pierwszy raz kawę Amaretto piłam 10 lat temu na wyjeździe u znajomych w Kościerzynie. Ale nie byłą to wersja, którą wam dzisiaj przedstawię. Wtedy piłam to z trunkiem – bardzo dobrze rozgrzewa. Dzisiejsza kawa jest ciemna o bogatym smaku z lekką nutą migdałową.

Skład:

  • 110g migdałów posiekanych w plasterki
  • 220g kawy kolumbijskiej
  • 110g kawy Italian roast
  • zapach migdałowy

Migdały wysypujemy na blachę i prażymy jakieś 10 minut w temperaturze 160 stopni, aż lekko zbrązowieją. Dobrze mieszam ziarna kawy z płatkami migdałów i mielimy. Zmieloną kawę wsypujemy do ekspresu, licząc łyżkę stołową na kubek. A do wody dodajemy pół łyżeczki zapachu migdałowego.

1 porcja zawiera: 17 kalorii, 1g węglowodanów, śladowe ilości białka, 1g tłuszczu (61% kalorii z tłuszczu), O cholesterolu, 6mg sodu, 109mg potasu, 104mg kofeiny.

Spróbujcie, bo warto 🙂

Pozdrawiam, Molcia 🙂

Udostępnij

Witam Was!

Dzisiaj trochę nie typowo. Ale napiszę o autorce powyższego dzieła. Skończyłam czytać dzisiaj tą książkę i jedno co tłucze mi się teraz w głowie, to myśl że czemu Ja jej nie miałam 4 lata temu. Może łatwiej byłoby mi przejść przez żałobę. Przedstawie wam sylwetkę dr Elisabeth Kübler-Ross.

dr Elisabeth Kübler-Ross urodziła się 8 lipca 1926 roku w Zurychu – w Szwajcarii, a zmarła w wieku 78 lat, 24 sierpnia 2004 roku w Arizonie. Jest to amerykańska lekarka, pochodzenia szwajcarskiego – najbardziej znana z powyższej książki. Książka przedstawia teorię psychologiczną reakcji pacjenta na wieści o nieuleczalnej chorobie i niedalekiej śmierci. W książce pani doktor opisuje 5 etapów psychologicznych: zaprzeczenie, gniew, negocjacja, depresja i akceptacja. Taki same etapy przechodzą bliscy pacjenta.

Doktor Elisabeth ukończyła w 1957 roku studia medyczne w Zurychu. W 1958 roku wyjechała do USA by kontynuować kształcenie w Nowym Jorku. To w USA zaszokowana została podejściem lekarzy do umierających pacjentów. To doprowadziło do serii wykładów na temat choroby, śmierci i jej konsekwencji. W 1963 roku specjalizowała się na uniwersytecie w Kolorado z dziedziny psychiatrii. Jako jedna z pierwszych zajęła się tanatologią – nauką o śmierci. Jej praca zaowocowała wydaniem kilku opracowań

  • Dzieci i śmierć
  • Koło życia
  • Rozmowy o śmierci i umieraniu
  • Śmierć. Ostatni etap rozwoju
  • Życiodajna śmierć

Jej praca naukowa uzyskała aprobatę w świecie medycyny i uhonorowano ją ponad 20 razy tytułem doktora honoris causa. Pani Elisabeth w 1995 roku przeżyła kilka udarów mózgu, co spowodowało jej paraliż. Pani doktor zmarła w swoim domu w 2004 roku.

Kilka słów

A teraz przedstawię Wam kilka cytatów z przeczytanej książki.

„Ci, którzy mają dość sił i miłości, żeby siedzieć z umierającym pacjentem w ciszy wykraczającej poza słowa, wiedzą, że ta chwila nie jest ani przerażająca, ani bolesna – to tylko spokojne ustanie funkcjonowania ciała.”

„Musimy spytać samych siebie, czy medycyna ma pozostać humanitarną i budzącą szacunek profesją, czy też nową, bezosobową nauką, która dąży raczej do przedłużenia życia niż ograniczenia ludzkiego cierpienia.”

„Ze wszystkich lęków człowieka lek przed śmiercią jest najbardziej nieuchronny i niechybny… Śmierć to nadal niesmaczne, ale nieuniknione wydarzenie, o którym rzadko się mówi. Można by pomyśleć, że wychowany w świadomości naukowej człowiek dwudziestego wieku powinien nauczyć się radzić sobie z tym powszechnym strachem równie skutecznie, jak nauczył się przedłużać sobie życie… Ale postęp naukowy nie tylko nie pomógł, ale wręcz przeszkodził człowiekowi w przyjęciu śmierci z godnością. „

To tyle na dzisiaj. Gdyż mam bardzo refleksyjny nastrój po tej książce. Kilka lat temu naprawdę by mi pomogła. Dzisiaj mogę tylko polecać kolejnym osobą, które mierzą się z tym problemem w rodzinie.

Ja tymczasem was pozdrawiam, Molcia

Udostępnij

Witam Was!

Na samym wstępie chce Was przeprosić, za to, iż wczoraj nie ukazał się post. Niestety musiałam siąść i uporządkować moje dokumenty w domu. Miałam w nich za duży bałagan. Dlatego dzisiaj wrzucam jeszcze posta.

No i oczywiście wracam do swoich serii. Jako że na stronce mam już zaczęte 4 serie – jedna o kawie, druga z historią, trzecia o sławnych kobietach. To dzisiaj nawiążę do czwartej – czyli Medycyny w Pigułce. Przypomnę tylko, że zamieszczone tutaj informacje nie są 100% diagnozą oraz nigdy nie zastąpią wizyty u Lekarza i profesjonalnego oka oraz sprzętu. Notka ta bardziej służy jako informacja czy też jako krótka ściąga przydatna do nauki. Mam nadzieję, że zajrzycie do niej 🙂

MwP4

Pozdrawiam Was Serdecznie Molcia 🙂

Udostępnij

Witajcie Kochani! 🙂

Nie każdy z nas uwielbia kawę, ale jeśli już to nie każdą. Są ludzie którzy lubią bardzo mocną kawę, inny słabą. Niektórzy piją bezkofeinową w obawie o swoje serce, by mu nie zaszkodzić. Więc dzisiaj trochę dobroci dla tych co nie lubią kofeiny. Przedstawiam wam kilka dobrych i aromatycznych mieszanek o mniejszej zawartości kofeiny.

Więc oto kilka mieszanek:

  • Irish cream – to 50% normalnej kawy irish creme i 50% bezkofeinowej irish creme
  • Amerykańska – 50% normalnej kawy kostarykańskiej i 50% bezkofeinowej kolumbijskiej Supremo
  • Królewska – 50% kawy Kona i 50% bezkofeinowej kawy kolumbijskiej Supremo
  • Poobiednia – 50% kawy Kena AA i 50% bezkofeinowej kolumbijskiej Supremo
  • Kontynentalna – 50% kawy z Celebes albo Tanzańskiej i 50% bezkofeinowej kolumbijskiej Supremo

Najlepiej jest zmieszać najpierw ziarna kaw, a następnie je zmielić. Kawa będzie mieć o połowę mniej kofeiny, ale pomimo to zachowa swój aromat i smak. A w szklance kawy znajdzie się maksymalnie około 75mg kofeiny.

Zapraszam do zasmakowania w tych mieszankach. Pozdrawiam tymczasem Was serdecznie, Molcia 🙂

Udostępnij

Witam Was Kochani!

Dzisiaj pora na kolejną kawę w serii. A jaka to będzie tym razem kawa? Jak z nazwy postu można się domyśleć zawierać będzie ona nutę mięty. Otóż dzisiaj kawa smakowa a dokładnie kawa czekoladowo-miętowa. Nim zamieszczę przepis wspomnę tylko, że przy parzeniu tych kaw musimy zwrócić uwagę na to, iż będzie to trwało trochę dłużej. Ze względu na dodatki woda może wolniej przepływać – jednak smak wyrównuje wszystkie minuty czekania.

Ta lekko aromatyczna kawa jest idealna po obiedzie. Może służyć również jako podstawa do tradycyjnej Mokki czy też innych kaw, wedle naszego uznania.

Skład:

  • 225g kawy pełnoziarnistej
  • 2 łyżki aromatu miętowego (lub garść świeżej mięty pieprzowej)
  • 1/2 szklanki gorzkiego kakao

Mieszanka ta starcza na średnio 16 porcji. A sposób przygotowania jest następujący:

W małej miseczce mieszamy kawę oraz aromat. Rozkładamy na blaszce i pieczemy przez około godzinę w temperaturze 95 stopni. Mielimy i przesypujemy do średniej miseczki, następnie dodaje kakao i mieszamy. Przechowywać najlepiej w szczelnym pojemniku w lodówce. A kiedy już parzymy kawę – stosujmy jedną łyżkę na kubek wody.

1 porcja kawy zawiera: 45 kalorii, 3g węglowodanów, 1g białka, 4g tłuszczu (70% kalorii zawarte jest w tłuszczu), 0g cholesterolu, 8mg sodu, 188mg potasu, 147mg kofeiny – pod warunkiem że stosujemy kawę normalną.

Zachęcam do skosztowania, a nie pożałujecie 🙂

Pozdrawiam Was, Molcia :*

Udostępnij

Witam Was Kochani!

Dzisiaj zapraszam na nową kawę, albo inaczej mieszankę 🙂 Mieszanka Nowoorleańska ma to do siebie, że posiada bardzo charakterystyczny smak. A związane to jest z cykorią która jest jednym z składników. Poniższy przepis starcza na 4 porcje kawy i najlepiej by była podawana w podgrzanych kubkach z gorącym mlekiem.

Składniki to:

  • 3 łyżki świeżo zmielonej kawy najlepiej mocno palonej
  • 1 łyżka zmielonej cykorii
  • 4 szklanki wody
  • 1/2 szklanka gorącego mleka 2%

1 porcja zawiera: 28 kalorii, 3g węglowodanów, 2g białka, 1g tłuszczu (24% kalorii z tłuszczu), 23mg cholesterolu, 34mg sodu, 246mg potasu, 104mg kofeiny (jeśli stosujemy normalną kawę).

Polecam, przepis sprawdzony i przetestowany na rodzince. Kawa w miarę smakowała, bo oni akurat nie lubią mocnej i gorzkiej 😀

Pozdrawiam Molcia

Udostępnij