Witam Was!

Podejrzewam, że pisząc dzisiaj tego posta narażę się na krytykę i to sporą. Ale cóż. Od ponad 24 godzin staram się być na bieżąco z dramatyczną sytuacją w Pakistanie. Chodzi o himalaistów pod Nanga Parbat. Na wysokości prawie 7300 metrów utknął Polak, a jego partnerka – Francuzka postanowiła zejść. Obecnie znajduje się na wysokości około 6700 metrów. Walczy i dalej próbuje zejść na dół.

Jest wiele różnych opinii na ten temat. Wielu się wypowiada o motywacjach obojga. Jacy to głupi byli, nierozsądni i tym podobne, nawet padają komentarze po co ich ratować. Jest wielu jednak którzy pomagają słowami otuchy, bronią czy też wspierają w zbieraniu funduszy. Dwie typowe postawy, tak przewidywalne dla otoczenia obecnie.

Samo porównywanie już obojga do sytuacji, jakie spotykamy na co dzień w Tatrach jest dla mnie absurdem i abstrakcją. Himalaizm to nie przelewki to zdobywanie szczytów powyżej 7000 metrów, gdzie nie idzie się w sandałkach tylko w pełnym ekwipunku. To, że teraz losy tych dwóch doświadczonych wspinaczy potoczyły się tak a nie inaczej mogło zależeć od wielu czynników. A oni z pewnością się z tym liczyli. Nikt z nas nie może przewidzieć jak zachowa się góra, czy choćby sama pogoda. A ci, co po górach chodzą, wiedzą że ona jest najbardziej w tych rejonach zdradliwa.

Pasja? Ile warta?

Jednak co mi do tego?! Może nie jestem wysokiej rangi himalaistą czy też alpinistą, ale potrafię tych ludzi zrozumieć. Zrozumieć ich pasję. Sama uwielbiam góry – choć w Himalaje się nie wybieram, ale Alpy to mój świat. I choć jestem amatorem to zaliczyłam parę szczytów do 3400 metrów. Więc jestem w stanie zrozumieć tych ludzi. Ich chęć zobaczenia z szczytu tego co innym na co dzień nie jest dane. Czy da się jakoś wycenić pasję?! Czym ona jest? Według słownika języka Polskiego to wielkie zamiłowanie do czegoś. Więc jak karać ludzi za miłość do sportu, muzyki czy właśnie wspinaczki.

Dla wielu pasja była motywem wyjścia z najgorszych okresów w życiu. Bo pasja dawała motywację, dawała nadzieję na lepsze jutro. To dlaczego tylu ludzi dzisiaj gani tę dwójkę, za to że żyją swoją pasją?! Moim skromnym zdaniem, dlatego – że sami nie mają czegoś takiego. Ale co ja mogę wiedzieć?!

Nanga Parbat to jeden z najtrudniejszych ośmiotysięczników na ziemi. Poza K2 – to właśnie ta góra nie została zdobyta zimą przez długi czas. Pierwszy raz udało się to dopiero w 2016 roku. Przez lata góra pochłonęła ponad 60 wspinaczy. Nie wspominając o 11 którzy zostali zabici w zamachu terrorystycznym w 2013 roku. Góra ma 8126 metrów nad poziomem morza i jest to 9 najwyższa góra świata. Pierwszy raz szczyt zdobyto w 1953 roku, dokonał tego Hermann Buhl. Góra znajduje się na terytorium Pakistanu, a dokładnie w jego północno-wschodniej części.

Miejmy nadzieję, że akcja ratunkowa, która jest teraz prowadzona zakończy się sukcesem. Ja trzyma za to kciuki. Was też o to proszę.
Pozdrawiam, Molcia

Udostępnij

Witam Was 😉

Dzisiaj kolejna osoba znana z mojego ulubionego okresu historycznego. Pewnie co po niektórzy będą wiedzieć o kogo chodzi. Jest zaliczana do najbardziej znanych i może też wpływowych Matres XIX i XX wieku. A o kim mowa?! Dzisiaj krótka notka o Katarzynie Schratt. Zapraszam:

Katharina Schtatt urodziła się 11 września 1853 roku w Baden, w Dolnej Austrii. A zmarła 18 kwietnia 1940 roku w Wiedniu. Była austriacką aktorką. Znana głównie jako „droga przyjaciółka” czy „łaskawa pani” i w opinii wielu wieloletnia kochanka cesarza Franciszka Józefa I.

Od 1883 roku pracowała w Cesarsko-Króleswkim Teatrze w Hofburgu. Cesarza poznała również w Teatrze, a ich dalsza znajomość była zasługą żony Cesarza – Cesarzowej Elżbiety. Do 1909 roku była żoną Mikołaja von Kiss, pomimo rozstania wcześniej.

Katarzyna Schratt – tajna żona cesarza

Życie Katarzyny Schratt uchodziło zawsze za coś więcej niż niezwykłe. Najważniejszym mężczyzną w jej życiu był Cesarz Austrii – Franciszek Józef I. Aktorka przez ponad trzy dekady była jego najbliższą zaufaną osobą. Przez dziesięciolecia była zaprzyjaźnionym „oknem na świat” przez które do pałacu Schönbrunn i Hofburgu docierały wiadomości do zniewolonego niczym więźnia – Cesarza Franciszka. Temat przyjaźni Cesarza i Aktorki nurtował ludność Monarchii, rozmawiano o tym jak żyli, o tym co myśleli oraz o tym co robili.

Schratt to rozumiała, iż ze względu na pozycje jej „Franziego” – jest w centrum uwagi, ale również posądzana była o to, że czerpie osobiste korzyści ze stosunków jakie miała z Cesarzem. Jej pozycja w Burgtheater była umacniania właśnie dzięki Franciszkowi Józefowi. Aktorka musiała często przechodzić przez kpiny typu: „Ona nade wszystko kochająca Franciszka Józefa”.

Prezenty jakie otrzymywała od Cesarza nie ułatwiały tego postrzegania Schratt. Cesarz który zresztą był bardzo hojny – jak wobec swojej żony, Sisi – podarował jej Willę ala Schönbrunn, pałac na Ringstrasse czy też najwartościowszą kolekcję biżuterii jego czasów, zaraz po kolekcji jaką posiadała Cesarzowa Sisi.

Nie łatwe życie

Jako zaufana osoba, Schratt stała w centrum władzy i wydarzeń, które prowadziły Franciszka Józefa – 68-letniego Cesarza – do końca austro-węgierskiej Monarchii. Na Gloriettegasse, w pobliżu pałacu Schönbrunn stoi willa, w której mieszkała Schratt. Przyjaźń Cesarza z aktorką się umacniała, szczególnie po gwałtownej śmierci Sisi w 1898 roku w Genewie.

Co tak bardzo fascynowało najpotężniejszego Monarchę Europy w córce papierniczego i sprzedawcy biurowego z Baden około Wiednia? Cesarz bywał u niej prawie codziennie, i w kuchni Schratt – kucharz gotował wszystko, czego tylko zapragnęło cesarskie podniebienie.

Autor „Biografia Schratt” Georgowi Markusowi udało się zebrać wypowiedzi świadków, które potwierdzają jednoznacznie, co było dotychczas tylko przypuszczeniem: „Franciszek Józef po śmierci swojej żony, Cesarzowej Elżbiety i śmierci męża Schratt, para postanawia sformalizować swoje uczucie. Aktorka wychodzi za mąż za Cesarza. Ze zrozumiałych powodów ta różnorodna para bierze ślub, w Wiedeńskim Ordynacie Arcybiskupim przed Bogiem – na wiarę, ale nie jawnie wobec wszystkich w Monarchii. W ten sposób Franciszek Józef chciał zalegalizować długotrwały związek ze Schratt.” Była też jedną z pierwszych osób wpuszczonych do łóża po śmierci Cesarza w listopadzie 1916 roku.

Jednak Franciszek Józef nie był jedynym Monarchą Europy, który uległ czarowi i wdziękowi aktorki, który fascynował i publiczność i krytyków. Schratt wywarła również wrażenie na niemieckim Cesarzu Wilhelmie I oraz Królu Belgii, który utrzymywał z nią stosunki.

To tyle na dzisiaj 🙂

Pozdrawiam, Molcia 🙂

Udostępnij

Witam Was!

Dzisiaj ciąg dalszy cyklu o „Sławnych Kobietach”. Teraz trochę o pierwszej Kobiecie która otrzymała Nagrodę Nobla i to dwukrotnie. Była to polska chemiczka oraz fizyczka – pani Maria Skłodowska-Curie. Zatem mała notka o niej samej i jej dokonaniach w naukach przyrodniczych. Zapraszam do przeczytania 🙂

Maria Skłodowska-Curie

a właściwie Maria Salomea Skłodowska-Curie herbu Dołęga urodziła się 7 listopada 1867 roku w Warszawie, a zmarła 4 lipca 1934 roku w Passy. Polska Fizyczka i Chemiczka, dwukrotnie nagrodzona Noblem za wybitne osiągnięcia.

Maria Skłodowska opuściła Królestwo Polskie w 1891 roku i udała się do Paryża by studiować na Sorbonie, gdyż w obrębie ziem polskich kobiety nie mogły studiować. Również w Paryżu rozwinęła swoją karierę naukową. To jej przypisuje się utworzenie nowej gałęzi chemii jaką jest radiochemia. Poza tym rozwinęła ona również teorię promieniotwórczości, technik rozdzielania izotopów oraz najważniejsze – odkrycie dwóch pierwiastków radu i polonu. Również dzięki pani Marii zaczęto stosować promieniotwórczość w badaniach u osób z rakiem. W całej historii laureatów Nagrody Nobla – Maria Skłodowska-Curie jest jedyną kobietą uhonorowaną dwukrotnie w dwóch różnych dziedzinach nauk przyrodniczych. Za swoje znaczące zasługi w nauce – została pochowana w paryskim Panteonie – również jako jedyna kobieta.

Rodzina i pierwsze lata Nauki

Maria urodziłą się w zaborze rosyjskim jako piąte i ostatnie dziecko w rodzinie nauczycielskiej. Ojciec, Władysław był nauczycielem matematyki i fizyki, matka Bronisława była przełożoną warszawskiej pensji dla dziewcząt. Miała 3 siostry – Zofię, Bronisława (lekarka i działaczka społeczna) oraz Helene (nauczycielka) oraz jednego brata – Józefa (jeden z znanych warszawskich lekarzy).
W 1883 roku skończyła z złotym medalem III Żeńskie Gimnazjum Rządowe. Następnie udzielała korepetycji z matematyki, fizyki i języków obcych (znała polski, niemiecki, rosyjski, angielski i francuski). Kolejne lata Maria spędziła na nauce i pracy jako guwernantka w zamożnych rodzinach ziemiańskich. Przy nauce wspierali ją Józef Boguski (były asystent Dymitra Mendelejewa) oraz Napoleon Milicer (chemik i współpracownik Roberta Bunsena). To oni nauczyli Marię analizy chemicznej, która przyniosła efekt w pracach nad wyizolowaniem radu i polonu w przyszłości.
w 1891 roku wyjechała do swojej siostry Bronisławy, która studiowała już wcześniej w Paryżu, by podjąć naukę na Sorbonie.

Paryż i dalsze życie

Naukę rozpoczęła w listopadzie 1891 roku. Przedmiotami jej zainteresowania była matematyka i fizyka. To tam spotkała jednych z najwybitniejszych uczonych ówczesnego świata nauki. Nauka którą podjęła przyniosła jej efekt taki, iż w 1893 roku ukończyła licencjat z fizyki z pierwszą lokatą, a w 1894 roku z matematyki z drugą lokatą na roku.

Po studiach z pomocą Gabriela Lippmanna otrzymała stypendium naukowe, które umożliwiło jej badania naukowe związane z magnetycznymi własnościami różnych rodzajów stali. To podczas pracy u profesora Józefa Wierusza-Kowalskiego poznała swojego przyszłego męża – Pierre’a Curie. Skromnego naukowca o sporym dorobku naukowym. Gdyż był już wtedy okrzyknięty odkrywcą piezoelektryczności, autorem „prawa Curie” i zasady symetrii. Ponadto konstruktorem piezokwarcu i wagi Curie.

26 lipca 1895 roku zawarli oni związek małżeński, podczas którego towarzyszyli im najbliżsi oraz kilkoro przyjaciół. A w podróż poślubną pojechali na rowerach. Urodziły się im trzy córki córki – Irene (ur 12 września 1897 roku), Ewę (ur 6 grudnia 1904 roku) oraz jeszcze jedną córeczkę, która zmarła po porodzie.

Dokonania:

Jej pierwsze prace nad promieniotwórczością zaczęła od promieniotwórczości odkrytymi przez Becquerela w 1896 roku. Wykorzystując wynalazek męża i szwagra doszła do wniosku, że natężenie promieni Becquerela zależy od zawartości uranu w próbce i do niej proporcjonalne oraz, że promieniowanie to jest właściwością atomową uranu. Kolejne jej osiągnięcie to udowodnienie, iż podobne promieniowanie emituje Tor. Kolejne osiągnięcie to udowodnienie, że niektóre minerały zawierające uran, mają znacznie silniejszą emisję promieniowania.

Poprzez jej prace nad chalkolitem i jego syntezę w laboratorium, udowodniła tezę na powstanie nowego pierwiastka, który emituje również promieniowanie. Poprzez współpracę z mężem i określenie wskaźników promieniotwórczych, określili oni zdolność promieniowania tegoż pierwiastka, który udało im się wyodrębnić za pomocą przemian chemicznych. Tak też 18 lipca 1898 roku ukazało się ich dzieło naukowe mówiące o odkryciu Polonu (symbol Po, liczba atomowa 84). A pięć miesięcy później wraz z Gustawem Bemontem donieśli o odkryciu kolejnego pierwiastka – Radu (symbol Ra, liczba atomowa 88). Za swoją pracę małżonkowie zostali odznaczeni licznymi nagrodami w dziedzinie nauki. A w 1903 roku – Maria przedstawiła swoją pracę doktorską pt. „Badanie ciał radioaktywnych”.

Śmierć Męża

19 kwietnia 1906 roku w wypadku zginął Pierre Curie. Maria pogrążona w bólu i żalu przez rok prowadziła tzn „Dziennik żałobny”. W 1906 roku dostała ona katedrę fizyki po swoim zmarłym mężu, gdzie pierwszy wykład wygłosiła 5 listopada 1906 roku – co prowadziło do tego iż została pierwszą Kobietą profesorem na Sorbońskiej Uczelni.

Po śmierci męża pani Maria oddała się pracy. Dzięki temu uzyskała liczne nagrody i doktoraty honorowe wielu uniwersytetów, mimo to w 1911 roku odmówiono jej przyjęcia do Francuskiej Akademii Nauk. Pierwszą nagrodę odebrała wraz z mężem i Bequerelem w 1903 roku z dziedziny fizyki. Następnie sama 7 listopada 1911 roku po raz drugi Szwedzka Akademia Nauk wręczyła nagrodę Nobla Marii za samodzielną pracę z dziedziny chemii. Co przyczyniło się do tego, iż była pierwszym człowiekiem nagrodzonym dwukrotnie tą nagrodą oraz pierwszą kobietą, która dostała ją w dziedzinie chemii. Po otrzymaniu drugiej nagrody – Maria nakłoniła rząd Francji do sfinansowania budowy prywatnego Instytutu Radowego, który prowadził badania z zakresu chemii, fizyki i medycyny. Instytut ten był polem do popisu dla przyszłych laureatów nagrody Nobla, m.in. córki Irene i zięcia Marii – Frederica Joliot-Curie.

I Wojna Światowa i ostatnie lata życia

Podczas I wojny Światowej Maria wspierała Francję, poprzez promowanie badań metodą radiologiczną wraz z swoją starszą córką. Pomogło to na uratowanie wielu żołnierzy od pewnej śmierci niedaleko linii ognia. Maria również jako jedna z pierwszych kobiet w 1916 roku uzyskała prawo jazdy.

Po wojnie wraz z córkami odbyła podróż do USA po zakup grama radu do Instytuty Radowego w Paryżu. Kolejną podróż odbyła w 1929 roku by zakupić znowu 1 gram rady, tym razem dla Instytutu Onkologii w Warszawie. W 1934 roku jej córka Irene wraz z mężem zostali laureatami Nagrody Nobla w dziedzinie chemii, za odkrycie sztucznej radioaktywności. Pod koniec lat 20. XX wieku stan zdrowia Marii zaczął się pogarszać. Traciła słuch, wzrok. Dostała gorączki wraz z dreszczami. Podczas wyjazdu do Sanatorium w Passy lekarze odkryli prawdziwą przyczynę złego samopoczucia Marii – złośliwą anemię oraz skutki choroby popromiennej. Zmarła 4 lipca 1934 roku w Passy. Pogrzeb odbył się 6 lipca 1934 roku w rodzinnym gronie z nielicznymi przyjaciółmi i spoczęła obok swojego męża w Sceaux. 20 kwietnia 1995 roku szczątki ich obojgu zostały przeniesione do Panteonu w Paryżu.

Maria Skłodowska-Curie uzyskała liczne wyróżnienia i nagrody m.in.:
– odznaczono ją Orderem Narodowym Legii Honoru
– doktoratami honorowymi Politechniki Lwowskiej (1922) i Warszawskiej (1926) oraz Uniwersytetu Poznańskiego (1922) Jagiellońskiego (1924).

 

Mam nadzieję, ze tekst wam się podobał. Ja osobiście bardzo lubię tą postać i teraz nawet znalazłam ciekawy serial opowiadający o jej życiu. Może uda mi się niedługo napisać recenzję z niego 🙂 To tyle na dzisiaj.

Pozdrawiam, Molcia

Udostępnij

Witam!

Tak dzisiaj się rozpisuję 🙂 Skoro wspomniałam już o Krakowie dzisiaj. To pozostając w okolicy napiszę o Kamieniołomie Liban. M.in. to tam powstawał znany większości ludzi film pt. „Lista Schindlera”. Zapraszam do krótkiej notki 🙂

Kamieniołom Liban

Znajduje się on na krakowskim Podgórzu. W pobliżu kopca Krakusa oraz stacji Kraków Płaszów. Od XIV wieku wydobywano tutaj wapień. W 1873 Bernard Liban założył firmę „Kamieniołomy Liban i Ehrenpreis S.A. W Krakowie” zajmującą się produkcją wapnia budowlanego i nawozowego, kamienia łamanego fundamentowego i brukowego. Pod koniec XIX wieku była to jedna z najważniejszych i najprężniej działających firm w Krakowie, działała do 1941 roku. Podczas II Wojny Światowej służył on jako obóz karny służby budowlanej przez który przeszło około 2 tys więźniów. Pracowało tutaj prawie 400 osób po 14 godzin dziennie, bez wolnego w wieku od 16 do 60 lat. Od 15 kwietnia 1942 do 22 lipca 1944 istniał tutaj obóz dla 400 więźniów z Polski i Ukrainy. W celu upamiętnienia zmarłych więźniów stoi pomnik w niszy skalnej poświęcony im. Po wojnie zakład przeszedł w ręce państwa Polskiego, prace w nim znajdowało 110 osób do roku 1986. Kiedy to uznano ze złoże się wyeksploatowało. Obecnie na terenie znajdują się jeszcze dekoracje, które wykorzystano w Liście Schindlera w 1993 roku. Obrazowały one obóz w Plaszowie, który znajdował się w bliskiej okolicy.

No to na razie tyle 🙂 wieczorem kolejny post o Sławnej Kobiecie 🙂

Pozdrawiam, Molcia

Udostępnij

Witam Was!

Oczywiście kolejna długa przerwa z mojej strony, kiedy obiecałam, że postaram się pisać regularnie. Wybaczcie, ostatni tydzień do łatwych nie należał. Ale nie zamierzam o tym się rozpisywać. Dzisiaj trochę dziwny temat. Będąc niedawno w Krakowie – miałam okazję spacerować w okolicy Kopca Krakusa. Jako, że jestem historykiem amatorem i „uwielbiam tematykę Drugiej Wojny Światowej” – byłam w ogromnym szoku kiedy zobaczyłam poniższą tablicę:

Wiecie, jaki szok przeżyłam?! Tyle czytałam o historii Krakowa i różnych punktach, ale do tego nie doszłam. Dlatego dzisiaj w ramach posta, krótka historia – KL Plaszow.

Rekreacja na kościach

Obecny teren rekreacyjny Płaszów na Krakowskim Podgórzu to zapomniany przez większość osób Obóz Koncentracyjny w którym zginęło wielu więźniów. Można tam spacerować z psami, jeździć na rowerze czy choćby zobaczyć raczących się piwem bezdomnych. Jak ja to miałam okazję zobaczyć. Popisane płyty informujące o tym, że to teren obozu czy też zdewastowane pomniki. To można spotkać na miejscu gdzie ludzie umierali za swoje wierzenia oraz poglądy polityczne.

Płaszów powstał jesienią 1942 roku na terenie dwóch żydowskich cmentarzy. Początkowo byli tutaj tylko żydzi, przeniesieni z likwidowanego krakowskiego getta. Był to wówczas jeszcze jeden obóz z trzech pracy przymusowej. W 1943 roku został tam dołączony obóz pracy wychowawczej dla Polaków. Jednak od stycznia 1944 stal się on obozem koncentracyjnym. Na terenie obozu szyto mundury, drukowano dokumenty, rozkazy i inne druki hitlerowców. Ponadto warsztaty samochodowe, elektryczne, stolarskie, ślusarskie i inne. Również Fabryka Naczyń Emaliowanych Schindlera zatrudniała więźniów KL Plaszow.

Przejściowy cmentarz

Żydzi, Cyganie, Polacy, Węgrzy czy Słowacy. Wszyscy trafiali tutaj przejściowo, by potem zostać wysłani transportami m.in. do Auschwitz czy Bełżca oraz na roboty do Niemiec. Planowano tutaj też budowę krematoriów i komór gazowych, nawet zaczęto ich budowy wiosną 1944. Jednak porzucone zostały jesienią 1944, kiedy przystąpiono do likwidacji obozu. Ostatni transport z KL Plaszow wyszedł 16 stycznia 1945 roku do Auschwitz Birkenau II. Największa liczba więźniów to ponad 20 tys w lecie 1944 roku. Ogólnie podaje się liczbę od 50 tys do nawet 150 tys osób, które trafiły tutaj i zostały przeniesione. A prawie 8 tys więźniów pochowano na terenie obozu. Wiele osób nie ma o tym pojęcia, sama nie wiedziałam do póki nie ujrzałam tablicy i pomników na terenie obozu podczas spaceru.

Miałam okazję trochę poszperać i poczytać o tym. Następnym razem będąc w Krakowie, postaram się odwiedzić jeszcze raz to miejsce. I tym razem oddać należyty szacunek ofiarom. A tymczasem to tyle w tym poście.

Pozdrawiam Was, Molcia

Udostępnij

Witajcie Kochani!

Dzisiaj szperałam za czymś sensownym na swoim twardym dysku i trafiłam na Kalendarium, które opracowałam jakieś 3 lata temu. Dotyczy ono najważniejszych według mnie wydarzeń podczas II Wojny Światowej. Kalendarium zawiera 6 stron podzielonych na poszczególne lata i na pogrubieniu wytłuszczone ważniejsze wydarzenia z danego roku. Pewnie przyda się przy powtórce do sprawdzianu albo do matury 😉 Nigdy nie zaszkodzi sobie również tak poczytać. Ja osobiście siedząc obecnie przy tematyce II Wojny Światowej i opracowując sobie temat Holocaustu zaglądam do tego kalendarium, oraz mojego bardziej szczegółowego z okresu jeszcze gimnazjum – które ma aż 42 strony… Więc może jak je ogarnę ładnie wizualnie to też wam zaprezentuje 😉 A tym czasem zachęcam do przejrzenia tych kilku stron.

Kalendarium

Pozdrawiam, Wasza Molcia 😉

Udostępnij

Witam Was dzisiaj jeszcze raz 🙂

Po długiej przerwie, bo prawie 5 miesięcznej – piszę kolejny artykuł z cyklu Historia w Zarysie. Może powiedzieć otwarcie, że sporo czasu mi to zajęło – sama to widzę. I nie powiem bym była jakoś specjalnie z tego powodu dumna. No ale cóż, jakoś nie miałam chęci, natomiast ostatnie dwa dni – musiałam coś robić innego, niż ostatnio robię. Dlatego taka to mała moja odskocznia od dotychczasowego zajęcia.

Dzisiejszy artykuł tak jak poprzedni składa się z 5 fragmentów mówiących o poszczególnych kontynentach w czasie od 2000 roku p.n.e. do 1001 roku p.n.e. – więc to taka mała gratka faktów historycznych dla was 🙂

Historia w Zarysie vol.2

Pozdrawiam Was, Wasza Molcia 🙂

Udostępnij

Witam!

No to zaczynamy kolejny cykl – który mam nadzieję, że przypadnie wam do gustu. Nie będzie on nie wiadomo jak szczegółowy – jak tytuł wskazuję będę starała się odnosić tylko do głównych wydarzeń. Jednak nie mówię, że jakieś okresy nie będą rozwijane bardziej szczegółowo. Ale to zobaczymy w praniu później. Na początek trzeba zacząć od świata starożytnego. Pamiętacie coś z tego?! Egipt, Mezopotamia czy Majowie. Kiedy to było mógłby ktoś powiedzieć kto nie lubi historii. To prawda dawno, a dzisiaj mała powtórka z tego 🙂

Plan jest taki, że będę opisywać wydarzenia w pięciu kategoriach: Europa, Bliski Wschód, Afryka, Azja i Ameryka. Nie dziwota – tak przeważnie coś się działo na kontynentach. Zatem dzisiaj pierwsza część 😉 Miłego przypominania sobie okresu od 10000 – do 2001 p.n.e 😉

Historia w Zarysie

Do spisania niedługo 🙂 Mam nadzieję, że znowu z czymś fajnym 🙂

Pozdrawiam Molcia

Udostępnij