Witajcie Kochani!!!

O złotym wieku kina amerykańskiego słyszeli wszyscy którzy są starsi ode mnie i pamiętają czasy pierwszych telewizorów w Polsce. Ja jako osoba urodzona w latach 90, bardziej nastawiona byłam na filmy typu Titanic czy Zakochany Szekspir. Jednak prawdą jest, że filmy z lat 1930 – 1959 urzekły mnie najbardziej. Słynna Casablanka czy Przeminęło z Wiatrem – to klasyki do których z chęcią i ciągle wracam. Charyzmatyczny Clark Gable czy urodziwa Vivien Leight z Przeminęło z Wiatrem, stworzyli jedną z najpiękniejszych adaptacji książek Margaret Mitchell. Kolejne coraz bardziej zyskujące uznanie ekranizacje filmów z udziałem wspominanej już na blogu kiedyś Grace Kelly są zabawne, z przesłaniem lub dające do myślenia. Kreacje Kathrine Hepburn – czterokrotnej laureatki Oskara – są niezapomniane. I nie można też zapomnieć o znakomitym komiku jakim był Charlie Chaplin. Oraz wielu innych osobach, które tworzy złoty wiek Hollywood.

Rhett i Scarlett (Gable i Leight)

Tamtych filmów nie pobije nic. Dla mnie są o wiele bardziej brawurowe, niż obecne. Może nie powalają jakością, efektami specjalnymi – ale zachwyca grą aktorską, dobrą reżyserią czy dialogami bohaterów. Dlatego zamierzam od dzisiaj przedstawić wam nową serię pt. „Złoty wiek Hollywood”. Postaram się zamieścić tutaj recenzje filmów, z tamtych czasów – które miałam okazję oglądać czy też posiadam w swojej kolekcji domowej i chętnie do nich wracam. Filmów jest sporo, które widziałam i naprawdę lubię. Aktorów jeszcze więcej 😉 A ich ciężka praca, jaką było ówczesne aktorstwo zaowocowało licznymi Oskarami i nominacjami do nich i nie tylko. Postaram się wam ukazać tą magię dobrego kina, która mnie urzekła lata temu. Ale oczywiście zrozumiem, jeśli ktoś woli współczesne kino – macie prawo do tego. Sama też oglądam 😀 Jednak uwielbiam wracać do „staroci” jak to koleżanka określiła. Bo właśnie brakuje mi tego czegoś – co mają klasyki, a w obecnym kinie trudno spotkać 😉

Casablanca (od lewej: H. Bogart, C. Rains, P. Henreid, I. Bergmann)

Zatem zapraszam na kolejną serię postów 😉 Zacznę od posta w najbliższy weekend, a dzisiaj tylko zapowiedź posta: „Pomyślę o tym jutro” – czyli jak tworzono klasyk z 1939 roku – Przeminęło z Wiatrem.

Pozdrawiam Wasza, Molcia 😀

Udostępnij

Witajcie Kochani!

Każdy z nas kiedyś oglądał bajki Disneya i pamięta wejściówkę do filmu. Magiczny zamek na niebieskim tle. Zamek ten wzorowany jest na zamku który powstał w Niemczech, a dokładniej w Schwangau w Bawarii. Rozchodzi się oczywiście o zamek Szalonego Ludwika II.

Ludwik II Bawarski znany również jako Szalony Król – żył w latach 1845 – 1886, był on synem króla Maksymiliana II Bawarskiego i Marii Pruskiej. Jako Król miał dwie obsesje – budowanie wspaniałych zamków i pasję do Richarda Wagnera. Był mecenasem oraz dobrym przyjacielem Wagnera. Był też ulubionym kuzynem Cesarzowej Elżbiety i mieli podobne pasje. Zasłynął zbudowaniem zamku Neuchwanstein oraz Linderhof, Herrebchiemsee i Hohenschwangau.

Pierwszy zamek znajduje się 132 km od centrum Monachium, powstał prawie na wysokości 1000m n.p.m. pomiędzy Alpejskimi Szczytami. Zamek zbudowany jest z miejscowych materiałów, oraz budowa która rozpoczęła się w 1869 roku dała miejsca pracy sporej ilości mieszkańców z okolic miasta, głównie dla rzemieślników i artystów. Neuchwanstein powstał w stylu bajkowym na zewnątrz, a wewnątrz zastosowano wszelkie współcześnie dostępne udogodnienia. Zastosowano m.in. sieć elektryczną, pierwszy telefon komórkowy (działający na odległość 6 metrów), kuchnię z zastosowaniem postępującego ciepła projektu Leonarda da Vinci oraz centralne ogrzewanie (od 1884 roku).

Sala tronowa to kolejny klasyk zapierający dech w piersi. Na podłodze jest motyw symbolizujący życie lądowe zwierząt i roślin, a z sufitu zwisa 900 kg świecznik. Kolejna Sala Śpiewaków była projektem samego króla. Sypialnia oczywiście bogato zdobiona (zaopatrzona w malowidła, ceramiczny piec kaflowy, gotyckie luksusowe łóżko, tapicerka wyszywana jedwabiem).

Szalony król mieszkał w zamku tylko 172 dni. 10 czerwca 1886 roku został zdetronizowany z powodu swojej choroby psychicznej. I został uwięziony w zamku Berg. Trzy dni później został znaleziony utopionego w Jeziorze Stamberg. Oficjalną wersją było to, że król popełnił samobójstwo wyniku choroby.

Zamek warto zwiedzić, jest piękny. Ja jedynie mam za sobą wirtualną wizytę oraz widziałam zamek z daleka. Mam nadzieję w niedługim czasie sama przekonać się o tym i zdać wam jeszcze lepszą relację z zwiedzania tego cuda.

Pozdrawiam Was serdecznie, Molcia 😉

Udostępnij

Witajcie Kochani!

Nie każdy z nas może znać ten temat. Ja miałam okazję oglądać film oparty na przeżyciach osób które uciekły z tego ośrodka. Film miałam okazję oglądać jakiś czas temu na wyjeździe w pracy. Wybaczcie, że dopiero dzisiaj wzięłam się za opisywanie. Film pt. „Colonia” opowiada losy dziewczyny poszukującej swojego chłopaka, który zaginął podczas pobytu w Chile. Szukając trafia na trop pewnej sekty… No i tutaj zaczyna się historia Colonnii.

Colonia Dignidad

La Sociedad Benefactora y Educacional Dignidad obecnie nazywana Villa Baviera. Osada założona przez niemieckich imigrantów w Chile. Osadowili się oni w połowie lat 50. XX wieku w prowincji Linares. Po przeprowadzonym śledźctwie uznawana jest za jeden z największych ośrodków torturowania, więzienia i zabijania ludzi w czasie reżimu Augusta Pinocheta.

Kolonia urosła do 300 osadników, zarówno Chilijczyków, jak i Niemców. Głównym zajęciem w kolonii było rolnictwo. Kolonia posiadała swój szpital, szkołę dla dzieci, lotnisko a nawet własną elektrownię. Teren otoczono drutem kolczastym oraz wieżyczkami strażniczymi, jak i posiadała zapasy broni. Powstało wiele teorii na temat Colonii Dignidad, m.in. tworzone przez uciekinierów Colonii. Twierdzili oni, że stosowano wobec nich tortury, zmuszano ich do brania narkotyków, zabraniano korzystania z telefonów oraz oglądania telewizji. Seks był stanowczo zabroniony, panowała surowa dyscyplina – która miała podobno wzbogacać duchowo członków Colonii.

Założyciel – Paul Schafer po postawieniu mu zarzutów o pedofilię w 1959 roku uciekł z Niemiec do Chile gdzie założył Kolonię i był jej przywódcą aż do 1997 roku. W czasie II Wojny Światowej był członkiem Hitlerjugend, następnie służył w niemieckiej armii jako lekarz Luftwaffe. Nim postawiono mu zarzuty molestowania aż 26 chłopców w kolonii. Złapany został w 2005 roku w Argentynie.

Obecnie Villa Baviera podobno ma inny charakter niż za czasów Schafera. Peter Muller który sprawuje teraz przewodnictwo Villi twierdzi, że chce modernizacji Colonii i otwarcia jej na świat. W kwietniu 2006 roku władze Kolonii wystosowali publiczne przeprosiny i prosili o wybaczenie  za 40 lat łamania prawd człowieka oraz molestowania dzieci przez ich lidera Paula Schafera.

No i to tyle w tym temacie. Osobiście film trochę mnie zdenerwował. Historia niby super, oparta na życiu, ale dziwnie ukazana. Choć nie powiem film był interesujący. Zachęcam do zobaczenia, jeśli lubi ktoś te klimaty. A tymczasem dziękuję wam, że zaglądacie i czytacie moje wpisy:)

Pozdrawiam Was, Molcia 🙂

Udostępnij

Witajcie!

Wybaczcie, ale nie mogłam się nie powstrzymać i nie opublikować dzisiaj jeszcze jednego posta. A związane to jest z historią pewnej kobiety, o której miałam okazję widzieć film. Choć tytuł w ogóle tego nie sugeruje. Zapraszam do zapoznania się z krótką biografią głównej bohaterki filmu. A na koniec moje odczucia w stosunku do niego 😉

Ludmiła Pawliczenko

Ludmila Pavlichenko

urodziła się 12 lipca 1916 roku w Białej Cerkwi, zmarłą 10 października 1974 roku w Moskwie. Ukrainka która stała się jednym z najlepszych radzieckich strzelców wyborowych.

Ludmiła od lat młodzieńczych chodziła do klubu strzeleckiego, co prowadziło do licznych nagród za udziały w zawodach. od 1937 roku studiowała Historię na Uniwersytecie Kijowskim, gdzie obroniła się w 1941 roku.

Po ataku Niemiec na ZSRR w czerwcu 1941 roku była jedną z pierwszych ochotniczek zgłaszających się do wojska w obronie kraju. Dzięki licznym medalom z zawodów udało jej dostać się do oddziałów frontowych, a dokładniej do 25 Dywizji Strzeleckiej.

Pierwsze strzały padły w pobliżu Bielajewki. Następnie przez ponad dwa miesiące walczyła z innymi w obronie Odessy. Obrona ta kosztowała ją aż trzy pobyty w szpitalu, ze względu na odniesione rany. Za zasługi na polu bitwy dostała awans do starszego sierżanta. Po Odessie służyła w obronie Sewastopola – gdzie została podporucznikiem. Oddelegowano ją również do szkoleń kolejnych snajperów. Podczas eksplozji pocisku moździerzowego w 1942 roku została bardzo poważnie ranna oraz ewakuowana z Sewastopola. Do tego momentu na swoim koncie miała już 257 celnych trafień nazistowskich.

Po odbyciu rehabilitacji nie wróciła na front, lecz oddelegowano ją do podróży po Świecie by wygłaszała odczyty wzywające do pomocy ZSRR w wojnie. Podczas jednej z tych podróży, została przyjęta przez prezydenta USA – Franklina Roosevelta, a z jego żoną zaprzyjaźniła się.

Po powrocie do ZSRR uzyskała order Złotej Gwiazdy Bohatera Związku Radzieckiego oraz stopień Majora. Otrzymała również order Lenina. Po wojnie zamieszkała w Moskwie, gdzie dalej kontynuowała karierę naukową oraz pracowała w Dowództwie Marynarki Wojennej.

Była jedną z 500 kobiet snajperów które przeżyły II Wojnę Światową. Oraz jedną z 2000 kobiet jakie były snajperami w Armii Czerwonej w czasie wojny. Trafiła łącznie 309 razy które zostały potwierdzone, w tym 36 snajperów niemieckich.

Czemu wspominam o Ludmile akurat dzisiaj?!

No cóż miałam okazję zobaczyć bardzo dobry dramat wojenny produkcji rosyjsko-ukraiński ukazujący jej zmagania w obronie Odessy i Sewastopola podczas pierwszych dni agresji niemieckiej. Film pt. „Bitwa o Sewastopol” powstał w latach 2012-2015 roku, a w rolę Ludmiły wcieliła się Julia Pieriesild. Reżyserem jest Siergiej Mokricki. Premiera odbyła się 2 kwietnia 2015 roku. Film spodobał mi się bardzo. Pokazał jak mogło wyglądać życie kobiet podczas wojny z ich punktu widzenia. Pokazał również z jakimi przeżyciami zmagała się kobieta na pierwszej linii frontu. Oraz to jaką siłą walki musiała się odznaczać. Film trwał prawie 2 godziny, ale nie są to w żadnym wypadku zmarnowane dla mnie godziny. Z ciekawostek tak jeszcze wspomnę, że Julia Pieriesild otrzymała nagrodę główną za najlepszą rolę żeńską podczas V Międzynarodowego Festiwalu Filmu w Tiantan.

Zapraszam was do zobaczenia tego filmu, a ja tymczasem się żegnam i do spisania niebawem.

Pozdrawiam Molcia 🙂

Udostępnij

Witam Was Kochani!

Jak zwykle mam długą przerwę w pisaniu, za co was przepraszam. Dzisiaj w końcu miałam okazję na spokojnie i w dobrej jakości zobaczyć po raz kolejny piękną historię Pięknej i Bestii z tego roku. Jak każdy z was wie, pierwsza wersja kinowa ukazała się w 1991 roku w wersji animowanej wytwórni Disneya. Od tamtej pory powstało wiele różnych interpretacji tej historii. Jednak w tym roku powstała kolejna wersja tym razem z mnóstwem efektów specjalnych, odświeżoną ścieżką dźwiękową i aktorami, którzy moim skromnym zdaniem wpasowali się idealnie w ramę tej historii.

Tytułowa piękna – to Bella dziewczyna prostego malarza z wioski, która sporo czyta i marzy o czymś więcej niż życie na wsi. Bestia to zaklęty książę, który został ukarany za swoją pychę i zarozumiałość. Klątwa, która wisi nad Bestią i domownikami jego zamku powoli dobiega końca, i jeśli Bestia nie pokocha kogoś, a uczucie jego nie zostanie odwzajemnione, na zawsze pozostanie istnym złem, a jego domownicy tylko sprzętami domowymi. I tutaj historią Belli i Bestii się łączą.

To tylko ogólny zarys historii, a jednak pomimo iż ją znam, to po raz kolejny porwała mnie w piękny świat baśni i przygody. Tak samo jak 23 lata temu kiedy jako dziecko pierwszy raz oglądałam tą wersję po niemiecku, tak i teraz znowu czuję czar tej historii. Muszę przyznać, że gra Emmy Watson jako Belli była bardzo dobra. Na prawdę bardzo dobrze odegrała ona tą rolę, ten zapał jaki włożyła w postać w filmie ma po prostu to coś. Zobaczcie ten film, bo według mnie warto. A tymczasem pozdrawiam Was serdecznie i do spisania wkrótce 😉

Wasza Molcia 🙂

Udostępnij

Witam Was!

Dzisiaj trochę historii znowu 🙂 Jakiś czas temu przejrzałam swój twardy dysk, i oglądałam filmy jakie tam mam – m.in. Agore z 2009 roku. Opowiada on o pewnej filozofce z Aleksandrii.

Hypatia z Aleksandrii

urodzona około 355 lub 370 roku, zmarła w 415 roku w Aleksandrii. Była filozofką neoplatońską, matematyczką. Córka Teona z Aleksandrii, znana również jako męczennica nauki. Podobno wynalazła astrolabium i rodzaj areometru.
Współpracowała z swoim ojcem nad redakcją pism Ptolemeusza i Euklidesa. Poza zamiłowaniem do filozofii, Hypatia wykładała publicznie matematykę i astronomię. Wykładała w swoim domu, była niezwykle szanowana wśród zwolenników i uważana była za autorytet moralny. Poza tym ceniono również jej wiedzę, logikę, umiar, prostotę ubioru, wstrzemięźliwość seksualną oraz miłość do Aleksandrii.
Hypatia nie była praktykującą poganką, uważała by nie dawać pretekstów chrześcijańskiej administracji do ataku na siebie i na jej uczniów. Nie dzieliła swoich uczniów, traktowało na równo chrześcijan i pogan.
Ze względu na ataki z strony Cyryla, oskarżając ją o czary i satanizm. Poza tym Cyryl zazdrościł jej poparcia i posłuchu wśród mieszkańców Aleksandrii. W 415 roku została zamordowana. Wywleczono ją z powozu, zerwano ubranie, wyłupiono oczy i zabito ostrakonami.
O tym jak zmarła znamy głównie z relacji Sokratesa Scholastyka, mieszkającego w Konstantynopolu. Wiele mówi się o niej obecnie w kulturze. Filmy, wystawa ceramiczna w Brooklyn Museum, zdjęcia, ryciny i nie tylko.

Więcej poczytać można tutaj:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Hypatia_z_Aleksandrii

Pozdrawiam Serdecznie, Wasza Molcia

Udostępnij

Witam Was!

Jak mówiłam, ostatnio mam smykałkę trochę historyka. Miałam okazję czytać właśnie ostatnio książkę związaną z ta historią. Znamy Drakulę jako wampira pijącego krew – jednak w historii był prawdziwy 🙂 Choć nie jest potwierdzone czy pił on krew, jednak lubił mordować. Niezbyt pozytywna postać w historii, ale ona nigdy nie była dobra. I są w niej zarówno dobre jak i złe postacie i zdarzenia. A teraz mała wzmianka o nim 🙂

Hrabie Dracule

Znają chyba wszyscy na świecie. Słynny wampir arystokrata, który został stworzony przez Brama Strokera. Jednak ten słynny wampir oparty jest na prawdziwej postaci historycznej – a dokładnie Włada III Palownika (Vlad Tepes lub Vlad Draculea). Wład był hospodarem wołoskim w latach 1448, 1456-1462 oraz w 1476 roku. Wywodził się z dynastii Basarabów.

Vlad urodził się w 1431 roku w Sighisoarze, a zmarł w grudniu 1476 roku. Urodził się jako drugie dziecko hospodara wołoskiego Włada II Diabła. Jego ojciec był członkiem Zakonu Smoka (miał ochraniać chrześcijaństwo przed rosnącą potęgą Imperium Osmańskiego). Dracula został pojmany wraz z ojcem i swoim bratem i przetrzymywany na tureckim dworze. Miało to gwarantować lojalność ojca względem sułtana. Drakula spędził 7 lat na dworze tureckim. Część w Adrianopolu, a po części w szkole janczarów w Egregoz.

Gdy Wład zasiadł na tronie Wołoskim w 1448 roku – wojska węgierskie najechały Wołoszczyznę. Dracula zbiegł do Mołdawii i schronił się u rodziny. Drugi raz jako hospodar zasiadł na tronie w 1456 roku po wygranej bitnie pod Belgradem z Turkami. W rok po odzyskaniu władzy – Wład zaczął krwawą zemstę na bojarach winnych śmierci jego ojca i brata. Podczas Wielkanocy 1457 zaprosił ich na aranżowany posiłek wraz z rodzinami. Część z nich kazał powbijać na pale, a reszcie odbyć 200km marsz przez góry. Dla tych co przeżyli zmuszeni byli do pracy przy budowie Twierdzy Poenari.

Początkowo Wład utrzymywał pokojowe stosunki z Turcją – płacąc coroczny haracz. Jednak po 1459 roku stosunki te się pogorszyły. W 1461 roku Sułtan zażądał od Draculi przywiezienia zaległego haraczu do Stambułu oraz 500 wołoskich dzieci – które miały być wychowane na janczarów. Poprowadził posła wraz z spełnionymi żądaniami do granicy, gdzie zostawił pułapkę na tureckie wojska i je rozgromił.  Następnie jeńców odtransportował do Targoviste i powbijał na pale. To rozpoczęło walkę między Draculą a sułtanem Mehmedem II na terytorium Wołoskim aż do 1462 roku. Kiedy to Włada złapano i oddano do niewoli, a następnie na wygnaniu do 1476 roku. Po pokonaniu ówczesnego protureckiego hospodara – Dracula odzyskał tron. Zmarł wyniku przypadkowych ran zadanych przez jego żołnierza w zamieszaniu podczas zasadzki na niego pod Bukaresztem. Jego głowa powędrowała do Stambułu, a ciało pochowano w monasterze na wyspie Snagov.

To chyba tyle na dzisiaj, chyba że będzie mi się chciało jeszcze trochę popracować.

Pozdrawiam, Molcia

Udostępnij

Witam Was!

Pora na kolejną porcję historii 🙂 Tak jak obiecałam, trochę o niej w planach mam do pisania. Więc dzisiaj kolejna króciutka notka o postaci, która występowała w filmie który ostatnio oglądałam. Miłego czytania notki 🙂

Thomas Edward Lawrence znany jako Lawrence z Arabii
urodził się 16 sierpnia 1888 roku w Walii, zmarł 19 maja 1935 roku w Anglii

Brytyjski archeolog, podróżnik, wojskowy i agent wywiadu. Był uzdolnionym dzieckiem, w wieku czterech lat potrafił czytać. Był wzorowym uczniem podczas pobytu w szkole i później na Oksfordzie. Studiował archeologię co umożliwiło mu w ramach stypendium spędzić czas na wykopaliskach w Mezopotamii i Syrii.
Podczas I Wojny Światowej służył w armii brytyjskiej jako oficer wydziału geograficznego w Kairze oraz prowadził działalność wywiadowczą. Od 1916 członek Secret Intelligence Service Biura arabskiego. Pomagał podczas powstania arabskiego w 1916 roku co pomogło w zatrzymaniu wojsk tureckich w ofensywie na Kanał Sueski. W ramach uznania awansował na pułkownika.

Gorący zwolennik powstania samodzielnego państwa arabskiego. Wyniku rozczarowania sprawą arabską wycofał się z działalności. Zmienił nazwisko na John Hume Ross i wstąpił do RAF. Mistyfikację wykryto, gdzie znowu jako T.E.Shaw poszedł do Royal Tank Corps, po czym pod tym samym nazwiskiem wrócił do FAR w 1925 roku.
W 1922 roku napisał wspomnienia pt. Siedem filarów mądrości. Stały się one podstawą do powstania filmu pt Lawrence z Arabii w 1962 roku oraz jego wątku w filmie pt. Królowa Pustyni z 2015 roku. Thomas zginął 19 maja 1935 roku wyniku wypadku motocyklowego.

Miłego dnia wam życzę 🙂

Pozdrawiam Molcia

Udostępnij

Witam!

Obiecałam trochę historii, oto kolejna jej odsłona 🙂 Zapraszam do przeczytania skróconej trochę wersji o Gertrude Bell, kobiecie podróżującej po świecie na przełomie wieków 🙂

Gertrude Mararet Lowthian Bell
urodzona 14 lipca 1868 roku, zmarła 12 lipca 1926 roku

Brytyjska podróżniczka, pisarka, alpinistka, doradca polityczny i archeolog. Dzięki znajomości Bliskiego Wschodu oraz działalność polityczna w trakcie i po I Wojnie Światowej sprawiły, że wraz z T.E. Lawrencem wywarła duży wpływ m.in. na powstanie Iraku.

Gertrude pochodziła z rodziny brytyjskich przemysłowców, jej dziadek był jednym z najlepiej sytuowanych przemysłowców Wielkiej Brytanii, był założycielem i współwłaścicielem firmy Bell Brothers, a także uznanym naukowcem.
Jej ojciec, Thomas Hugh Bell ukończył studia w Francji i w Niemczech, po czym przejął interes ojca. W 1867 roku ożenił się z Mary Shield, zmarła po narodzinach swojego drugiego dziecka, Maurice. Ojciec ożenił się po raz drugi w 1876 roku z Florence Ollife, pisarką która stała się przyjaciółką Gertrude. W 1884 roku zaczęła naukę w Queens College w Londynie, a później podjęła naukę w Oksfordzie i ukończyła ją w 1888 roku.
Przełom lat 1888/1889 Gertrude spędziła w Bukareszcie gdzie była u swojego wuja, ambasadora Franka Lascelle.

Przed powrotem do Anglii zahaczyła jeszcze o Konstantynopol. Jesienią 1892 roku rozpoczęła naukę perskiego, a później wraz z ciotką pojechała do Teheranu, gdzie jej wuj – był ambasadorem na dworze Sha Naser Od Dina. Podczas pobytu w Teheranie Gertrude poznała pracownika brytyjskiej ambasady – Cadogana, w którym się zakochała. Jednak jej rodzice byli przeciwni małżeństwu – ze względu na długi i bankructwo rodziny dyplomaty. Po powrocie do Anglii napisała książkę: Persian Pictures mówiącą o jej wspomnieniach i doświadczeniach z podróży do Teheranu, wydana została ona 1894 roku.

Zaczęła również pracę nad tłumaczeniem wierszy perskiego poety Hafeza, opublikowane w 1896 roku. Bell rozpoczęła w między czasie podróżowanie po Europie – która wpłynęła na to iż Gertrude podjęła później pracę jako archeolog, po czym w 1897 roku wyruszyła wraz z swoim bratem w podróż dookoła świata. Podczas niej odkryła swoją pasję – wspinaczkę górską.

W 1899 roku Gertrude udała się do Jerozolimy, gdzie przez cztery miesiące doskonaliła język arabski oraz topografię terenu. To doprowadziło do licznych spotkań z szejkami i przywódcami plemion z którymi mogła rozmawiać bez tłumacza. Dzięki tym wyprawom uzyskała miano „córki pustyni”.

Kolejne lata życia

Na przełomie lat 1900 – 1905 Gertrude odbyła kolejną wyprawę dookoła świata wraz z swoim bratem. Poza tym rozpoczęła również intensywne badania nad archeologią, którą zafascynowała się już wcześniej. Również zgłębiała wiedzę na temat Bliskiego Wschodu.
Gdy w styczniu 1905 roku Gertrude po raz kolejny przybyła na Bliski wschód – cel jaki jej przyświecał to badania ruin z czasów rzymskich i bizantyjskich oraz napisanie książki mówiącej o kulturze tych regionów. Statut kobiety europejskiej pozwolił jej na swobodne i w miarę bezpieczne podróżowanie od Bejrutu do Damaszku, a później Azji Mniejszej. Po powrocie do Anglii opublikowała swoje badania w czasopiśmie archeologicznym, a w 1906 roku wydała książkę The Desert and the Sown. W 1907 roku znowu wyruszyła w stronę Azji Mniejszej.

W 1911 roku poznała Thomasa Edwarda Lawrence’a. W listopadzie 1913 roku Bell wyruszyła z Damaszku do Hail, jednak wyprawa napotykała trudności. Gdy 24 lutego 1914 roku przybyła do Hail, po krótki pobycie udała się do Bagdadu. Po powrocie do Anglii w maju 1914 roku otrzymała złoty medal National Geographic Society.
Podczas I wojny światowej Bell służyła jako idealne źródło informacji na temat Arabów i ich terytoriów. Pracowała też jako przedstawiciel Czerwonego Krzyża w Francji i była dyrektorem w biurze Czerwonego Krzyża w Londynie.

W 1915 roku Bell dostała propozycję pracy w Biurze Arabskim w Kairze, którego celem było zdobycie informacji na temat oddziałów tureckich rozmieszczonych w Mezopotamii, zatoce oraz na półwyspie Arabskim.

W 1917 roku Gertrude Bell przeniosła swoje biuro do Bagdadu, i w tymże roku została uhonorowana tytułem „Commander of the British Empire”. W ciągu dwóch kolejnych lat weszła w konflikt z A.T.Wilsonem, który był Komisarzem Cywilnym Iraku. Jednak w wrześniu 1920 roku przestał ją pełnić, a Bell wróciła na swoje stanowisko. Dzięki jej inicjatywie powstało Muzeum Irackie w Bagdadzie.

Na podstawie jej życia powstał film z Nicole Kidman w roli głównej. Film pt. Królowa pustyni z 2015 roku (Queen of Desert) w reżyserii Wernera Herzoga. Polecam do zobaczenia, bo warto.

Pozdrawiam Molcia 🙂

Udostępnij

Witam Was Kochani!

Dzisiaj trochę o mojej pasji jaką jest historia. Jak większość wie, uwielbiam okres panowania Franciszka Józefa I i co się z tym wiążę okres kiedy powstała Monarchia Austro-Węgierska. Jednak w ostatnim czasie dość często sięgam po inne pozycje historyczne. Które nie zawsze są książkami, ale również to filmy i seriale.

Nawiązując do tytuły – przeczytałam właśnie ostatnio książkę pod tym tytułem, autorstwa Elisabeth Kostowej opowiadająca historię Vlada Tepesha – znanego jako Dracula 🙂 Książka bardzo przyjemna i gruba. Fajnie napisana i ciekawa pod względem historycznym, więc wiem – że na pewno znowu trochę poszperam po tematach związanych z Draculą i rejonem Sudet.

Kolejnym ciekawym tematem historycznym o który się ostatnio otarłam to film opowiadający o Gertrude Bell, angielce która zawojowała na Bliskim Wschodzie przed i po I Wojnie Światowej. Właśnie jestem w trakcie pisania jakieś krótkiej notki/biografi własnego autorstwa, więc pewnie niedługo się ukaże.

No i ostatni wątek – to serial Reign. Opowiadający losy młodej Królowej Szkotów Marii Stuart z czasów Elżbiety I Dziewicy – córki Henryka VIII, która była jej kuzynką. Serial bardzo ciekawy, jednak znowu naprowadził mnie na mój mały hoplik z dynastią Tudorów i Stuartów, których w Anglii uwielbiam. Więc pewnie i o nich napiszę, jak znajdę chwilę natchnienia. Serial zapowiada się bardzo fajnie, więc na pewno będę go śledzić z zapartych tchem.

A więc takie plany!

Więc takie plany na najbliższe wpisy mam nadzieję. W każdym razie – jeśli ktoś lubi historię, polecam poszperać i poszukać lub pooglądać. Czasami filmy czy seriale są o wiele lepsze od nudnych stron zapisanych drobnym drukiem, a pomagają na nowo odnaleźć ten zachwyt i radość z szukania czegoś, z poznawania kolejnych dziejów czy losów swoich ulubionych postaci. Dają możliwość szukania, organizowania czy też próbowania pisania historii na nowo – to co każdy historyk chciałby zawsze zrobić. Jestem amatorem, ale uwielbiam to, bo czasami pomaga mi to na nowo odkryć swoją pasję i radość z robienia czegoś, co dla większości jest nudne.

To tyle na dzisiaj 🙂 Pozdrawiam Was Serdecznie i do spisania, Wasza Molcia

Udostępnij