Pięć

Pięć

Witam!

5 sekund, minut, godzin, dni, tygodni, miesięcy i w końcu lat. Czas leci nie ubłaganie. Nic nie jest go w stanie powstrzymać. Najbliższe tygodnie stoją właśnie pod znakiem cyfry 5. Mija pięć lat od śmierci mamy, od naszej ostatniej rozmowy, odkąd mieszkam sama. I nie jest to łatwe. Ogólnie trzymam się jakoś, jest lepiej niż rok czy dwa lata temu. Ale ten mijający rok ma jeszcze dwie ważne daty. Pierwsza to 5 stycznia. Jechałam wtedy do pracy w Niemczech i bardzo nie wiele brakowało a pożegnałabym się z tym życiem. Wystarczyło trochę mniej szczęścia. Kiedy tak jedziesz samochodem i widzisz, że kierowca nagle zaczyna tracić panowanie nad nim, całe twoje życie nabiera sensu. To zajście pozwoliło mi zmienić siebie, docenić bardziej to co dostałam od Boga – dar życia.

Może brzmi to banalnie, ale pierwszy raz od śmierci mojej Mamy jestem w stanie powiedzieć że mam plan na życie. Że posiadam jakiś cel do którego chce dążyć. 5 stycznia mogło się skończyć moje życie. I zastanawiałam się co by po mnie zostało? Nie jestem w stanie nawet tego napisać. Druga data to 15 lutego. Nie chce nawet go opisywać, jednak też był bardzo ważnym dniem dla mnie. Wtedy zrozumiałam wiele rzeczy. Kiedy mogłam się przekonać jak kruche może być moje życie, postanowiłam zacząć działać. Nie planować co roku tego samego do realizacji na kolejny rok, tylko zacząć to robić. I choć czasem wiąże się to z ogromnym bólem czy smutkiem, czasami ogromnymi nakładami siły – zaczęłam działać. Bo nie chce za jakiś czas tłumaczyć się sama przed sobą, że mogłam więcej. Choć nie wszystko przychodzi mi łatwo, jest lepiej niż było 5 lat temu. Dlatego ten rok i następny zapiszę pod znakiem cyfry 5. A do końca życia pamiętać będę też o 5 stycznia 2017 roku…

Z poważaniem, Molcia 🙂

Udostępnij

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *