Witajcie Kochani!

Na wstępie przepraszam za tą kolejną przerwę. Jak wiecie z instagrama jestem po remoncie mieszkania, które ciągnęło mi się jak krew z nosa. A to tylko było 14 dni 🙂 Byłam również na 3 dniowym wypadzie w Warszawie u przyjaciółki. Cały ostatni okres w moim życiu to jedna wielka zmiana – mam nadzieję, że pójdzie ona w pozytywnym kierunku.

Pobyt mój w Polsce wiąże się oczywiście z sporą ilością zadań i zobowiązań jakich się podjęłam, więc mój grafik, jest bardzo aktywny. Ale cieszę się, bo nie mam czasu na nudę.

Wracając do Remontu, wszystko gotowe poza sprzątaniem i myciem wszystkiego. Regał bardzo mi się podoba w stanie surowym, zastanawiam się czy jest sens go malować. Na razie nie mam czasu na to. Trzeba wykończyć jeszcze łazienkę i kuchnie, by móc jak najszybciej zapraszać gości do siebie 😉 choć to i tak już parę osób miałam u siebie 🙂

A dzisiaj podrzucę wam trochę zdjęć z swojej ciężkiej pracy remontowej 🙂 oraz postaram się w weekend nadrobić zaległości z ostatnich tygodni 🙂

Pozdrawiam Molcia :*

Witajcie Kochani!

Na początek przeprosiny się wam należą, nie pisałam bardzo długooo. Od powrotu do domu, jestem w ciągłym wirze remontowania mieszkania i małych urlopów, że nie mam głowy do tego by pisać. Ale obiecuję, poprawię się 🙂 Zresztą mam już dla Was kilka postów przygotowanych. A zaczniemy od tego. Jak wspominałam jakiś czas temu na instagramie – chce wam przedstawić pozycję „Był sobie Pies”. Książka naprawdę dobra. Popłakałam się na niej aż 4 razy, co zdarza mi się naprawdę rzadko w mojej karierze „mola książkowego”. Ponadto na podstawie książki powstał, też film – który jest dobry dla całej rodziny do zobaczenia.

Każdy z nas jako dziecko marzył o tym by posiadać psa. Jednym udało się to marzenie zrealizować, innym nie. A jednak posiadanie takiego psa jest naprawdę sporą odpowiedzialnością. To tak jakby posiadanie dziecka, tylko ono nigdy się nie wyprowadzi z domu. Pies jednak jest zawsze oddanym przyjacielem, i jest przy nas niezależnie od sytuacji.
Moim marzeniem od zawsze było posiadanie psa rasy Labradora Golden Retrivier, Bernardyna lub Owczarka Niemieckiego. Jednak jako dziecko nie mogłam ze względu na to, iż moja mama była uczulona.

A o czym jest ta historia?

Książka i film opowiada o kilku kolejnych żywotach psa, który pamięta co działo się z nim wcześniej. Bailey to labrador który trafia w ręce chłopca o imieniu Ethan. Bailey uczy się różnych rzeczy, które wykorzystuje potem w kolejnych swoich wcieleniach, wciąż pamiętając o wielkiej miłości jaką darzył swojego chłopca. Film i książka mają jeden cel – pokazać, że miłość nie zna granic, a nasi najbliżsi zawsze są przy nas. To cel kiedy stajemy się dla kogoś przyjacielem. Ponadto pies przez cały czas zastanawia się co jest sensem jego życia. Podsumowując książka i film są dobrym przygotowaniem do posiadania psa lub chęci adoptowania go. Zarówno książka jak i film podkreślają – że to od nas, a nie psa zależy jak wyglądać będzie nasze życie z czworonogiem.

I to prowadzi mnie do tematu tego, jak zadbać o nasze psiaki w nadchodzącym okresie zimowym. Wiadomo, że każda rasa psa potrzebuje odpowiedniego wyposażenia do domu jak i na spacerki. Przez kilka miesięcy miałam okazję pracować w sklepach zoologicznych, więc napomknę o kilku rzeczach.

W co warto zaopatrzyć czworonoga?!

Po pierwsze – potrzebują one specjalnej karmy. Jeśli mamy rasowe psy – wiadomo nie mogą one wszystkiego jeść co tradycyjny kundelek. Mamy dwa rodzaje karmy – suchą i chyba najczęściej preferowaną przez posiadaczy czworonogów oraz mokrą (typu konserwy), wiadomo również że musimy jakoś rozpieszczać nasze czworonogi, więc warto przyjrzeć się też różnym smakołykom jakie są na półkach. Osobiście chyba największą różnorodność widziałam marki Pedigree, ale nie powiem często też dla rasowych psów polecana jest karma firmy Royal Canin, np. Royal Canin dla Labradora.

Po drugie – ubranka dla psa. Jeśli nam jest w zimę zimno, to co powiedzieć o naszych wiernych towarzyszach?! Nie jestem promotorem „strojenia” psów, ale ubranka typu płaszcz czy też ocieplacze na łapy, kiedy na dworze jest około -20 stopni nie są dla mnie głupim pomysłem.

Po trzecie – w domu czy w mieszkaniu – pupil ma swoje legowisko. Warto byłoby też czasami zadbać by było mu w nim wygodnie. Ja osobiście wybierałam prawie 3h materac do łóżka, więc czemu dla psa miałoby być inaczej. Kiedy pracowałam przy inwentaryzacjach, zazwyczaj zajmowałam się legowiskami – jako tłumacz zagranicą najszybciej mogłam się dopytać o ceny – spowodowało to, że miałam okazję poznać trochę różnych wariantów poszczególnych firm. Najbardziej do gustu przypadła mi firma Trixie – która też jest dostępna na polskim rynku. Moją ulubioną wizualnie linią było Legowisko „Charly” – miękkie w dotyku, fajnie i łatwe do przenoszenia i co chyba najważniejsze – lekkie. Jeśli podróżujemy z psiakiem – lekkie legowisko jest dużym ułatwieniem 🙂

Oraz ostatni punkt o którym moim zdaniem warto wspomnieć – to zabawki i inne akcesoria dla psiaków. Wiadomo, że nie samą pracą człowiek żyje, więc czasem fajnie byłoby poskakać ze swoim czworonogiem 😉 No i tutaj kłania się nam cała masa przeróżnych zabawek dla psa i akcesoriów ułatwiających życie nam i naszym czworonogom. Chociażby – Gryzaki świetnie zastąpią nasze buty lub ubrania, maty do drapania zastąpią nasze meble 😉 Czego chcieć więcej, sama radość dla nas i psiaka.

To tyle na dzisiaj 😉 Mam nadzieję, że skorzystacie z posta 🙂

Pozdrawiam Molcia

Witajcie!

Jakiś czas temu wspominałam wam o Maxipark w Hamm. Dzisiaj miałam okazję odwiedzić go po raz drugi na wydarzeniu „Herbstleuchten” czyli inaczej Jesienne Światła. Ogólnie bardzo mi się podobało, pomimo ilości ludzi jaka była w parku. Jak dla mnie takie atrakcje to super wydarzenie. Cena wejściówki do parku wynosi 6 euro za dorosłą osobę, a 3,5 za dziecko. Nie dziwota – rachunek za prąd musi ktoś zapłacić 🙂 A zatem poniżej przedstawie wam trochę zdjęć z mojego wieczornego wypadu. A na instagramie zapraszam na relację video z tego wydarzenia 🙂 Mam nadzieję, że wam się spodoba. A event trwa do 5 listopada, więc kto chętny może jeszcze się załapie 🙂 A oto zdjęcia:

Pozdrawiam Molcia :*

 

Witajcie Kochani!

Pewnie się zastanawiacie, czego będzie dotyczył dzisiejszy post. A no – cóż jak wiecie, niedługo wracam w końcu do domu i czeka mnie sporo w nim pracy. Mam kilka ciekawych pomysłów na to jak zmienić swój pokój w mieszkaniu. Przede wszystkim muszę zacząć od zabudowania do końca regału no i myślę co będzie lepszym wyjściem. Czy zrobić samemu to, czy poprosić kogoś o pomoc w realizacji mojego pomysłu. Wiadomo pierwszym ważnym czynnikiem są finanse. Wykonanie zabudowy samemu kosztuje o wiele mniej niż zapłacenie specjaliście. A jednak korci mnie zrobić to samemu.

Po drugie mam kilkanaście fajnych pomysłów zapisanych na aplikacji pt. Pinterest. No i kwestia tego co będzie lepiej się prezentowało już z moją wykonaną szafą 😉 Nie powiem pewien pomysł z wykorzystaniem drewnianych skrzynek czy też palet – jest nie dość efektowne to i łatwe do zrobienia samemu w domu. Szczególnie, że mam jakieś tam pojęcie o składaniu mebli i ewentualnemu mocowaniu.

Po trzecie chciałabym zagospodarować swoją przestrzeń jak najlepiej. Wiadomo posiadając jeden pokój do dyspozycji, chcemy by był jak najbardziej funkcjonalny i miał jak najwięcej powierzchni do przechowywania. Ja niestety nie mieszczę się już z swoimi książkami i materiałami z szkoły w obecnych dwóch regałach i chce jakoś wykorzystać wolną przestrzeń którą mam na częsci ściany i pod oknem.

Po czwarte – chce wielką mapę świata zamieścić nad sofą by móc zaznaczać miejsca w których już byłam. Oraz ogarnąć sobie na spokojnie część ściany, na której będą najważniejsze zdjęcia z moich wypraw i najważniejsze osoby w moim życiu. A to tylko pomysły na remont pokoju, a już nie wspominam o kuchni czy przedpokoju.

Wiadomo, wszystko wiążę się z kosztami, na jakie nas stać. A wy jak sądzicie? Lepiej poprosić fachowca, czy zmierzyć się samemu z tym przedsięwzięciem i być dumnym z własnej pracy? Jak mi radzicie? A może i wy macie jakieś pomysły na ciekawe zabudowy do mieszkania? Podzielcie się nimi! Będę wdzięczna za wszelkie podpowiedzi 🙂

Pozdrawiam Molcia :*

Witajcie Kochani!

Ostatnio na Facebooku była akcja na grupie czytelniczej o swoich sekretach związanych z czytaniem. Jako, że jestem molem książkowym, postanowiłam że też coś od siebie napiszę. No i przyznałam się do kilku swoich czytelniczych „grzeszków”.

Zatem co mam na sumieniu?!

Po pierwsze – zaginam strony książek – przy czytaniu, jeśli natykam się na ciekawy cytat, wartościowy moment akcji czy choćby fragment do którego będzie chciała wrócić – zaginam stronę, tzn jej róg. Lub jeśli posiadam długopis to podkreślam. Co prowadzi do kolejnego punktu.

Po drugie – piszę w własnych książkach. Zaznaczam, podkreślam. Proszę o dedykację w nich. Wszystko co ma dla mnie znaczenie zawsze jest podkreślone, długopisem, ołówkiem czy flamastrem.

Po trzecie – chyba najbardziej karygodne – jem i piję przy książkach. Już nie raz spotkała mnie za to kara, typu zalana kawą czy herbatą książka. Albo ubrudzona jedzeniem, a jednak to najlepsze co mogę robić jednocześnie czytając. Kubek gorącej czekolady, wafle ryżowe albo inne słodkości i książka to mój idealny zimowy wieczór pod kocem w domu.

Po czwarte – czytam wszędzie. To prawda zabieram książkę ze sobą nawet do toalety. Wiem nie musicie tego czytać, ale jednak. W drodze, na spacerze, podczas podróży. Staram się czytać jak najwięcej w każdej możliwej chwili. Jeśli nie mam w danym momencie kaca czytelniczego.

Po piąte – czytam na wszystkim. Poza książkami drukowanymi, książki czytam też na komputerze, tablecie i na telefonie. Głównie na Adobe Acrobat Reader ale mam też dobrą apkę pt. „eReader Prestigio”.

I ostatni mój grzeszek – uwielbiam zapach książek, mam ich sporo i często zdarza mi się otworzyć książkę po to tylko by ją powąchać. Nawet nie po to by ją przeczytać.

To takie moja małe wyznania, jako książkoholika. A wy macie jakieś swoje grzeszki przy czytaniu książek? Albo oglądaniu telewizji czy siedzeniu na komputerze? Podzielcie się 🙂 w komentarzach. A tymczasem, życzę wam spokojnego wieczoru 🙂

Wasza Molcia :*

Witajcie!

Dzisiaj mały powrót kawy. Dawno już nie zamieszczałam żadnego przepisu na dobrą kawkę 🙂 Więc dzisiaj przedstawie kawkę która zmrozi w gorące dni lub ostudzi zapał do ciężkiej pracy 😀 Kawa dobra, mnie smakowała choć zamiast lodów czekoladowych ja dostałam wersję z waniliowymi.

A oto przepis:

  • 1 szklanka zimnej, mocnej kawy
  • 1 szklanka mleka 2%
  • 1 szklanka lodów czekoladowych
  • 2 łyżki cukru
  • 3 łyżki słodowego mleka w proszku

Starcza na 2 szklanki. Wszystko wrzucamy do blendera i miksujemy na wysokich obrotach. Następnie przelewamy do dużych wysokich szklanek. Można dla ozdoby dodać bitą śmietanę i trochę kakao.

1 Porcja zawiera: 274 kalorii, 38g węglowodanów, 8g białka, 11g tłuszczu (34% kalorii zawiera mleko), 43 mg cholesterolu, 155mg sodu, 466mg potasu, 70mg kofeiny.

Pozdrawiam i do spisania 😀

Wasza Molcia :*

 

Witajcie Kochani!!!

Dzisiaj trochę o kolejnej książce którą dorwałam do czytania. „Ta Kobieta, Wallis Simpson” autorstwa Anne Sebba jest biografią o bohaterce jednego z największych skandali XX wieku. Tak wkręciłam się w czytanie jej. Nutka historii i cała ta opowieść o życiu Wallis jest naprawdę fajnie napisana. Jestem aktualnie w połowie, więc to bardzo dużo jak na drugi dzień czytania w pracy. Zainspirowana tą książką postanowiłam dzisiaj trochę o niej napisać. Na razie bez szczegółów, bo nie skończyłam jeszcze książki 😀

Wallis Simpson
a właściwie Bessie Wallis Warfield, urodziła się 19 czerwca 1896 roku w Pensylwanii, a zmarła 24 kwietnia 1986 roku w Paryżu.
Najbardziej znana z tego, iż była kochanką księcia Walii i następcy tronu, a potem króla Anglii – Edwarda VIII. W późniejszym czasie po abdykacji – jego żona.
Po raz pierwszy spotkała księcia na jednym z przyjęć w Stanach. Edwardowi spodobało się jej żywe usposobienie oraz szczerość. Byli nierozłączni od 1934 roku. Ich romans przyniósł ogromne oburzenie w rodzinie królewskiej z powodu tego, że Wallis była dwukrotną rozwódką. Gdy parlament nie przychylił się do prośby Edwarda na ślub, postanowił on abdykować. Co uczynił 10 grudnia 1936 roku, a pół roku później został on trzecim mężem Wallis. Oboje używali tytułu księcia i księżnej Windsoru. Co można o niej jeszcze powiedzieć?! Jej wcześniejsze małżeństwa według książek i autobiografii nie były szczęśliwe. Wallis nie umiała się w nich odnaleźć. Małżeństwo z Winfieldem Spencerem trwało 11 lat (1916-1927), a z Ernestem Aldrichem Simpsonem (już tylko 8 lat). Najdłużej wytrwała w małżeństwie z Edwardem – około 35 lat.

To tyle dzisiaj na ten temat, obszerniejszą pracę zrobię po skończeniu książki 🙂

A dzisiaj już pozdrawiam i do usłyszenia.

Wasza Molcia 😀

Witajcie Kochani!

Dzisiaj mam ochotę przedstawić wam trochę historii miasta w którym aktualnie się znajduję 🙂 No to zaczynajmy 😀

Hamm – z łaciny Hammona, a w dolnoniemieckim dialekcie – kąt. Na tą nazwę wpływa położenie miasta w kącie utworzonym przez rzekę Lippe i jej dopływ Ahse. Miasto na prawach powiatu w Nadrenii Północnej-Westfalii. Port nad rzeką Lippe.
Co można powiedzieć o mieście jeszcze? Założone zostało w 1226 roku przez Adolfa I von der Marka. Na przestrzeni wieków miasto przechodziło wiele rewolucji. M.in w 1350 roku nawiedziła je dżuma która oszczędziła tylko 7 rodzin z miasta. W XVII wieku miasto nawiedziło kilka pożarów, z których tylko nieliczne domostwa się uchowały. Początek XIX wieku to wielki rozwój miasta – przede wszystkim założenie kilku kopalń węgla w mieście m.in. kopalnia Maximiliana oraz de Wendel.

Podczas II wojny światowej miasto przeżyło 55 nalotów, które zniszczyły ponad połowę zabudowy miejskiej. W kwietniu 1945 roku do miasta weszły wojska amerykańskie. Jeszcze podczas wojny w 1944 roku zostaje zamknięta kopalnia Maximiliana z powodów ciągłych podtopień. Również w latach 1938 – 1965 Hamm zostaje podłączone do Autostrad A1 i A2. Od 1984 roku jednym z symboli miasta stał się Szklany Słoń z Maximilian Park, który powstał na terenie dawnej kopalni.
Hebr Hamm używany jest od 750 lat, który był herbem założyciela – hrabiego Marka. Barwy miasta to czerwony i biały. Hamm ma kilka dzielnic, są to: Hamm Mitte, Uentrop, Rhynern, Pelkum, Herringen, Bockum-Hovel oraz Hessen.

W Hamm od lat odbywają się regularnie największa w Europie giełda terrarystyczna (Terraristika) która odbywa się 3 razy do roku – w marcu, wrześniu i grudniu. Oraz liczne atrakcje i festiwale lokalne i nie tylko w Maximilian Park (MaxiPark).

Miasto ponad to współpracuje z polskim Kaliszem od 1991 roku. Poza tym z Afyon (Turcja), Bradford (Anglia), Chattanooga (USA), Mazatlan (Meksyk), Neufchateau i Toul (Francja), Oranienburg (Niemcy) oraz Santa Monica (USA). Poza tym w mieście można wiele zobaczyć słoni które są symbolem. A poniżej trochę zdjęć 😉

Zapraszam do miasta, jest fajne. Można tu zjeść dobre lody i napić się dobrej włoskiej kawy np w Cafe Firenza w Aalle Zentrum. Dzisiaj na tym zakończę, polecam moje zdjęcia jakie zamieszczam 😉 i do zobaczenia mam nadzieję, kiedyś tutaj 🙂

Pozdrawiam Molcia :*

Witajcie Kochani!

Dzisiaj mam zamiar znowu trochę wam dać ciekawostek o naszym ludzkim organizmie 🙂 Jak wiecie p nasze ciało jest wspaniałym dowodem na to, że wszystko jest możliwe. No to zaczynamy:

  • Czemu każdy z nas ma inne odciski palców? – każdy z minimalnych wybrzuszeń na naszych palcach odpowiadają za odbiór drgań oraz pomagają w lepszej przyczepności. Każdy z nas ma swój unikalny i niepowtarzalny komplet zagwarantowany przez nasze geny.
  • Zdarza się, że budzimy się rano i pamiętamy nasz sen, a innego ranka już nie. Czemu tak się dzieje? – Naukowo jest potwierdzone, że średnio w ciągu nocy mamy od 4 do 8 snów, na które wpływają takie czynniki jak stres, tęsknota, nasze lęki czy pragnienia. Badania te również potwierdzają, że gdy wybudzimy się w fazie REM – czyli w fazie szybkich ruchów gałek ocznych – będziemy pamiętać wszystko.
  • Czemu wraz z wiekiem nasze włosy rosną różnie? Oczywiście znowu wszystko to zależy od naszych genów. Każdy z mieszków włosowych w naszym organizmie jest inaczej zaprogramowany. Np. u mężczyzn na głowie mogą być już łysi z powodu zmian hormonalnych oraz genów niż w innych miejscach.
  • Każdy włos ma inny kolor? – Znowu odpowiadają za to nasze geny oraz to z jakiej rasy genetycznej się wywodzimy. Np ciemne włosy występują częściej niż jasne w poszczególnych populacjach i na odwrót.
  • Zdarza wam się kichać?! A macie wtedy otwarte oczy?! – Jest to bardzo mało prawdopodobne. Gdyż kiedy kichamy z naszego nosa wydostają się szkodliwe drobnoustroje,  a nasz mechanizm obronny oczu – z automatu je zamyka. By zarazki nie spowodowały stanu zapalnego oka.
  • Nasza osobowość?! Podobno się z nią rodzimy, a jak jest naprawdę? – Powstaje ona w przednich płatach naszego mózgu. Wyróżniamy też rożne typy osobowości. Wpływ na naszą osobowość mają też środowisko, wychowanie naszych rodzin, wykształcenie oraz otoczenie. Najlepszym obiektem do badań są bliźnięta- które pod wpływem osobowości są bardzo różne.
  • Co dają nam nasze brwi?! – mają za zadanie chronić oczy przed potem i deszczem. Poza tym są one również bardzo pomocne w komunikacji niewerbalnej.

Na razie tyle 🙂 Następnym razem znowu kilka ciekawostek zamieszczę 😀 jak znajdę czas na to 🙂 A dzisiaj wam dziękuję za uwagę i życzę miłego popołudnia jeszcze 😀

Pozdrawiam, Molcia :*

Witajcie Kochani!

Dzisiaj szperałam za czymś sensownym na swoim twardym dysku i trafiłam na Kalendarium, które opracowałam jakieś 3 lata temu. Dotyczy ono najważniejszych według mnie wydarzeń podczas II Wojny Światowej. Kalendarium zawiera 6 stron podzielonych na poszczególne lata i na pogrubieniu wytłuszczone ważniejsze wydarzenia z danego roku. Pewnie przyda się przy powtórce do sprawdzianu albo do matury 😉 Nigdy nie zaszkodzi sobie również tak poczytać. Ja osobiście siedząc obecnie przy tematyce II Wojny Światowej i opracowując sobie temat Holocaustu zaglądam do tego kalendarium, oraz mojego bardziej szczegółowego z okresu jeszcze gimnazjum – które ma aż 42 strony… Więc może jak je ogarnę ładnie wizualnie to też wam zaprezentuje 😉 A tym czasem zachęcam do przejrzenia tych kilku stron.

Kalendarium

Pozdrawiam, Wasza Molcia 😉