Napisane bez sensu

Napisane bez sensu

Witam Was!

Po takiej długiej przerwie w pisaniu. Ale jak ostatnio wspominałam miałam u siebie przyjaciółkę, spędziłam trochę czasu w pracy i z nią oraz z drugą przyjaciółką. Ostatnie tygodnie pokazały mi, jak bardzo czasami potrzebuję towarzystwa. I potwierdzają słowa, które kiedyś czytałam w książce pt. „Kubuś Puchatek”:

„- Puchatku! – zawołał Prosiaczek.
– Tak, Prosiaczku? – Odpowiedział Puchatek
– Nic, chce się tylko upewnić, że jesteś obok mnie przyjacielu.
– Jestem, zawsze!”

Ostatnie dni pokazały mi, że potrafię być wredna i drobnostkowa – jednak jestem człowiekiem, który tęskni i oddałby wszystko co może swoim najbliższym. A takimi  właśnie osobami są dla mnie – moi przyjaciele. Od wielu lat się powtarza, że w obecnym świecie mieć jednego prawdziwego przyjaciela to cud, prawdziwe złoto. Ja mam ich aż pięciu, za których jestem ogromnie wdzięczna. Bo zawsze, bez względu na wszystko – mogę na nich polegać, mogę z nimi porozmawiać, poradzić się, pośmiać czy nawet pobeczeć. I może nie zawsze jestem ideałem w tej relacji, znamy się i staramy się nawzajem znosić i tolerować swoje dziwactwa.

Moje złoto

Już nie raz o nich pisałam. Nie raz dziękowałam losowi za nich, i pewnie nadal będę. Nie muszę się rozpisywać nie wiadomo ile. Ostatnio jak byłam z przyjaciółką w Świerklańcu, to ona bez problemu wyczuła, że coś mnie gnębi. I byłam jej wdzięczna za to, że potrafi to zauważyć, wyczuć.

Bo pomimo, iż ostatnio miałam naprawdę wspaniały czas z moimi przyjaciółkami. To gdzieś w podświadomości miałam mały kłopot. Przy moich wojażach po Polsce czułam się wolna i przez to miałam wyrzuty sumienia. Bo kiedy moja mama żyła, nigdy nie mogłyśmy sobie na to pozwolić. A teraz kiedy jej nie ma – poznaję na nowo świat, poznaję jego piękno… I jest mi przykro, że odkrywam to wszystko sama, bez niej u boku. Może, jest to głupie… Sama już nie wiem, pewnie to kolejny problem do omówienia na terapii u Psychiatry.

Jednak czasami żałuję, że mama pozbawiała się wszystkiego z powodu innych, że ja też musiałam przez większość czasu pozbawiać się odrobiny przygody – bo nie mogłyśmy z jakiś powodów. Nie mam do niej o to specjalnych pretensji, ale to powoduje, że  brakuję mi tych wspomnień, ciekawych i radosnych do pielęgnowania czy oglądania na fotografiach. Brakuje mi po prostu tych wspomnień. By móc pamiętać mamę inaczej niż zazwyczaj. Teraz tworzę sama swoją historię, swoje wspomnienia i realizuję swoje jakieś marzenia. W gronie osób które szanuję i cenię, które można powiedzieć w pewien sposób kocham.

To znowu mi ostatnio tak przysłowiowo leżało na wątrobie. Nie jest to składnie i ładnie, trudno się mówi. Jednak musiałam to z siebie wyrzucić.

Na razie i do usłyszenia
Wasza Molcia

Udostępnij

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *