„Mroczny sekret” Libba Bray

„Mroczny sekret” Libba Bray

Hey Hi Hello Moi Drodzy!

Pora na kolejną książkę i porcję cytatów z niej 🙂 Oto i one:

„Dzień czy noc magii tka materię,
Radość i kolor snuje wiernie.
Klątwa jej każe trwać tam bernie
Serce przebija, szepczą, cierniem,
Gdy spojrzy choć na Camelot.
Nie wie, w czym klątwy tkwi zła treść,
Więc nić swą równo może pleść
I życie bez trosk może wieść
Pani z Shalott.

Tam rzeka snuje się wirami,
Kmieć chodzi obok pól bruzdami,
Wieśniaczek płaszcze z kapturami
Czerwienią wzgórza Camelot.

Przez cały rok w jej lustrze, na dnie,
Co świat odbija, wszystko snadnie
Cieniami się na taflę kładnie.
Czasami wzrok na trakt ten padnie,
Co wiedzie aż do Camelot.

*

Lecz swym arrasem wciąż się cieszy,
Wplatać magiczne sceny spieszy,
Bo w noc samotną nieraz słyszy:
Z ognia, w żałobie idą piesi
Z muzyką hen, do Camelot.

Gdy księżyc świecił nocą błogą,
Kochanków para szła tą drogą,
„Tych cieni oczy znieść nie mogą”,
Westchnęła Pani z Shalott.

*

Patrzy wzdłuż brzegów rzeki Pani,
Wzrok jej świat barwi nieszczęściami
Jak jasnowidza spojrzeniami.
Tak, z zasnutymi mgłą oczami,
Patrzyła w stronę Camelot.

A gdy się wreszcie kończył dzień,
Zepchnęła łódź i legła weń.
Szeroki strumień ponióśł hen
Panią z Shalott.”

„Dans chaque fin, il y a un debut – Każde zakończenie stanowi początek czegoś nowego.”

„Ale przebaczenie… Trzymam się tego niewielkiego okruchu nadziei i tulę go mocno, pamiętając, że w każdym z nas mieszka dobro i zło, światło i ciemność, sztuka i ból, wybór i żal, okrucieństwo i poświęcenie. Każdy z nas jest swoim własnym chiaroscuro, własnym kawałkiem iluzji, który stara się przerodzić w coś konkretnego, coś realnego. Musimy sobie to wybaczyć. Muszę postarać się wybaczyć sobie. Ponieważ trzeba ogarnąć ogromne pałacie szarości. Nikt nie może cały czas żyć w pełnym świetle.”

„Biegnę za nią, tak naprawdę wcale jej nie goniąc. Biegnę, ponieważ mogę, ponieważ muszę. Ponieważ chcę zobaczyć, jak daleko dotrę, zanim będę musiała się zatrzymać.”

Co to za książka?!

Jest to pierwsza część trylogii pt. „Mroczny krąg”. Przyznam się, że pomimo iż okres Wiktoriański nie bardzo przypada mi do gustu, ta książka okazała się bardzo znośna do czytania. Albo odwrotnie, okazała się bardzo fajna do czytania. Bardzo lubię te lata historii w których rozgrywa się akcja, ale nie ze względu na Anglię. Pomimo to czytało mi się bardzo fajnie pomimo okropnie nudnego początku (około 12/14 rozdziałów). Potem zaczęło się coś dziać i książka mnie wciągnęła. Polecam jak najbardziej jeśli ktoś lubi fantastykę i co bardziej, lubi okres Wiktoriański.

Pozdrawiam Molcia

Udostępnij

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *