Mikronacja?!

Witam Was!

Kiedyś na łamach tego bloga wspominałam, że grałam/mieszkałam w Mikronacjach – tzw. wirtualnych światach, które miały swoją politykę, gospodarkę, kulturę bazującą na historii lub tworzoną od nowa. Coś co mnie pociągało i pochłaniało do pewnego momentu. Dzisiaj porządkując swój twardy dysk – znalazłam dawno temu, bo aż 5 lat wstecz – przeprowadzony ze mną wywiad dotyczący mojego uczestnictwa w życiu Monarchii Austro-Węgierskiej. Dzisiaj w ramach ciekawostki wam go przytoczę. Osobę prowadzącą pozostawię anonimową, albo inaczej wpisze jego pierwsze litery imienia i nazwiska. A oto wywiad:

MD: Możesz coś opowiedzieć o sobie? Czym się zajmujesz w wirtualnym świecie i konkretnie – w Austro-Węgrzech?

MM: Jestem jedną z nielicznych kobiet jakie można zauważyć w mikronacjach. Czym się zajmuję? Przede wszystkim staram się dbać o pamięć, kulturę i tradycje realnej Monarchii, na bazie której powstała Monarchia wirtualna. Poza tym piszę wystawy, od czasu do czasu się kłócę z nie którymi osobami oraz pracuję na rzecz Monarchii.

MD: Jakie to wystawy?

MM: Najczęściej opowiadające o osobach ważnych w historii realnych Austro-Węgier, np. o Cesarzowej Sisi czy też samym Arcyksięciu Rudolfie, którą aktualnie możemy oglądać na stronach Monarchii. Poza tym teraz pracowaliśmy nad wystawami o miastach Monarchii, które też nie długo się pojawią.

MD: A skąd u Ciebie motywacja, by udzielać się w Monarchii? Sama powiedziałaś, że kobiety w wirtualnych państwach to raczej rzadkość. W wielu z nich nie ma ani jednej kobiety?

MM: Właśnie to jest moją motywacją. Pozwala mi to udowodnić, że mikronacje nie są tylko dla facetów. Nawet kobieta potrafi coś sobie znaleźć. Fakt, że początki nie były dla mnie łatwe i trudno było się zmusić do tego by wytrwać, ale z czasem – nie wyobrażam sobie faktu, iż nie działam w mikronacji. Choć podejrzewam, że wraz z podjęciem pracy i studiów będą to znacznie ograniczone możliwości i czasowo będę mniej dyspozycyjna, w porównaniu z moim obecnym zaangażowaniem.

MD: Realny świat mimo wszystko w poważnym stopniu ogranicza działanie w mikronacji, prawda? Wielu ludzi po prostu znika po pewnym czasie, ale nie którzy zostają. Od czego według Ciebie to zależy? To kwestia czasu, a może czegoś jeszcze?

MM: Hmmmm… Osobiście zdarzało mi się znikać tylko na kilka dni, raz jedyny na ponad miesiąc, spowodowane było to jednak awarią sprzętu. Natomiast nie którzy się nudzą tą formą rozrywki. Mam znajomych z wirtualnej Monarchii, którzy po prostu z czasem zrezygnowali, bo albo ich znudziła jednostajność tego co się dzieje, albo irytowało ich zachowanie innych. Na przykład poprzez kłótnie, które do nie dawna były dość częste. Jednak czas jest tutaj głównym czynnikiem, wiem sama po sobie oraz innych. Kiedy real (realne życie) nas dopada, bywa bardzo trudno nawet z chęcią zajrzenia do MAW (Monarchii Austro-Węgierskiej).

MD: O co się głównie kłócili znajomi? To jest będący w MAW? Ja pamiętam, że kiedyś dawno temu byłem w MAW i ludzie opuszczali mikronacje często z powodu przenoszenia kłótni politycznych z świata realnego na wirtualny, tj. z polskiego na austro-węgierski.

MM: To między innymi zniechęciło też moich znajomych. Zdarzało się, że ktoś czasami swoje frustracje władzami realnymi przelewa się na władzę austro-węgiesrką. Co nie raz prowadziło do licznych kłótni. Nawet osobiście zdarzyło mi się brać udział w takich kłótniach. I nie jestem zachwycona ich rezultatem oraz tym jak się one na mnie odbiły.

MD: Domyślam się, że wpływ tego typu kłótni nie działał na Ciebie pozytywnie. A co sądzisz o polityce w Austro-Węgrzech? Jak bardzo podobna jest ona do polityki państwa, w którym realnie żyjesz?

MM: Polityka dla mnie od kilku miesięcy jest tematem Tabu. Pomimo, iż sprawuję obecnie funkcję Ministra, obiecałam sobie właśnie po takich kłótniach nie interesować się polityką. Staram się nie interweniować w politykę bez ważnego powodu, ale też nie zajmuję się nią na co dzień, tzn. nie śledzę jej toku w MAW. A kłótnie będą zawsze – nic tego nie zmieni. Chyba, że zmienią się ludzie.

MD: Rozumiem. Czy Twoja niechęć do polityki MAW jest związana z ewentualną niechęcią do polityki w świecie realnym? Czy nie ma żadnego takiego związku?

MM: W świecie realnym też posiadam awersję do polityki i to bardzo widoczną. Po prostu nie rozumiem jej i nie znoszę. W wykonaniu mikronacji ta polityka jest jeszcze w miarę zrozumiała, ale również do czasu.

MD: I szerzej, co takiego daje Ci MAW, czego nie daje świat realny (ściślej państwo)? W sensie, czy myślisz, że pewne rzeczy łatwiej zrealizujesz w świecie wirtualnym?

MM: To na pewno. W wirtualnym świecie obierasz sobie samemu drogę jaką kroczysz. W realnym kieruje Tobą pochodzenie, znajomości czy też stan Twojego portfela. W Mikronacjach tego nie ma. Poza tym w MAW daje mi ten unikalny klimat, który można poczuć tylko podczas nielicznych imprez w Austrii czy też na Węgrzech. Tego nie da się zastąpić, a mnie tego brakuje. To tak jakby mały powrót w ukochane strony.

MD: Jesteś miłośniczką Austrii mieszkającą w Polsce? Czyli znaczenie ma też… Hmm… jak to powiedzieć – związek z przeszłością, docenianie historii? Opowiedz o tym proszę coś więcej?

MM: Korzenie mam bardzo wymieszane. Jednak od strony Ojca – rodzina zawsze była mocno zaangażowana w strukturę realnej Monarchii. Mój pradziadek był generałem w wojsku austro-węgierskim stacjonującym w  Galicji. To powoduje m.in. moją ciekawość i tożsamość z dawną Monarchią, ale to nie jest główny powód dlaczego wybrałam w Mikroświecie właśnie MAW.

MD: A główny powód to? To, że możesz być tym, kim chcesz?

MM: Cóż, moje Hobby to główny powód. Pasja jaką darzę historię życia Cesarzej Sisi i okresu panowania Franciszka Józefa I.

MD: A pamiętasz swoje początki w wirtualnej MAW?

MM: Doskonale. 15 grudnia zarejestrowałam się z ciekawości na forum MAW i przywitałam się. Pierwszą rozmowę miałam z JCKM (Jego Cesarsko Królewską Mością), a w dwa dni później byłam już Szefem Kancelarii Premiera. Jakoś w styczniu zaczęłam pracę nad uniwersytetem oraz mogłam już prowadzić swoje pierwsze przedsiębiorstwo.

MD: Szybka kariera. A co sądzisz o JCKM?

MM: Cóż JCKM Franciszek Józef II jest osobą dość miłą i szczerze – można z nim porozmawiać jak z dobrym kumplem. Znam go już półtorej roku i jak do tej pory się na nim nie zawiodłam, a współpracuję się nam równie dobrze, a można powiedzieć nawet bardzo dobrze.

MD: Pewnie wiele Ci pomógł „na starcie”, prawda?

MM: Nie koniecznie (śmiech). Powiedział co jak funkcjonuje, jednak na większości sama się uczyłam. Ale gdy była potrzeba zawsze służył pomocą. Udzielał rad przy sprawach stricto ustawowych czy też politycznych. Jednak nie powiem, że nie wpłynął na mój stosunek do pracy jaką potem wkładałam w MAW. Poza tym głównym sprzymierzeńcem i mentorem stał się dla mnie pan Trzaska. To dzięki niemu miałam możliwość tak owocnie pracować nad dobrem kultury w MAW.

MD: Rozumiem, czyli nie potrzebowałaś bezpośredniego instruktarzu, żeby zrozumieć, jak MAW działa? Pytam, bo często twórcy mikronacji zastanawiają się, jak tu pomóc młodszym użytkownikom.

MM: Gdy zaczynałam, nie było to tak rozbudowane jak teraz. Jednak pomoc nowym obywatelom jest ważna, to dzięki nim państwa mają możliwość rozwijania się. A każdy samouczek jaki powstaje jest im mniej treściwy i pożyteczniejszy, tym lepszy efekt będzie dla tego nowego obywatela i państwa.

MD: A czy gdy przybyłaś do MAW, takie samouczki już istniały?

MM: Nie, nie było. Powstały dopiero po moim przybyciu.

MD: Wróćmy do Twojej działalności. Wspomniałaś już o tworzonych wystawach. Czy spotykasz się z pozytywnym odbiorem tej działalności i czy daje Ci to dalszą motywację do zostania? I jak długo minęło czasu, zanim sprecyzowałaś swoją działalność? Chodzi o to, czy było to na zasadzie „Witam wszystkich, chcę robić to”, czy wymagało to większego zastanowienia?

MM: Nie wiem czy cieszą się pozytywnym odbiorem. Nigdy nie słyszałam negatywnej opinii o jakiejkolwiek wystawie. Natomiast choćby jedna pozytywna opinia to już motywacja do dalszego działania. Na koncie mam trzy wystawy własnego autorstwa. Przy kilku współpracowałam, jest to coś w czym mam możliwość się spełnić, podzielić wiedzą i pokazać innym, że nie zawsze trudno coś takiego napisać. Czas był u mnie względnym pojęciem. Od samego początku wiedziałam, ze chciałabym dzielić się wiedzą jaką mam na temat realnej Monarchii, jednak nie wiedziałam jak. Jednak po krótkim czasie doszłam do wniosku, że dbałość o kulturę w jakimś stopniu mi to umożliwia. I jest to najlepsza opcja z wszystkich dostępnych.

MD: No tak, wydaje się, że jesteś zadowolona, z tego, co obecnie robisz? A co sądzisz o innych mieszkańcach? Czy zawsze się odnajdują w MAW, czy zawsze trafiają z pomysłami na v-życie ?

MM: Na dzień dzisiejszy jestem zadowolona – jak będzie dalej się przekonany za jakiś czas. Co do innych. Mamy sporo osób które realizuje się, bądź realizowało w kierunku w którym chcieli. Każdy z nas zaczynał jakoś. Każdy z nas posiada własną drogę sukcesu w Monarchii. Każdy z nas w mniejszym lub większym stopniu się z niej cieszy. Jednak nie mogę odpowiadać za innych. Każdy odbiera to inaczej. Zdarzały się osoby, które nie miały pomysłu i takie osoby szybko odeszły.

MD: Rozumiem, a zdarzało Ci się bywać w innych mikronacjach i tam utrzymywać kontakty?

MM: Tak, bywałam i nadal bywam w kilku mikronacjach. Nawet powiem, że Wielka Polondia (WP) – jest teraz jak moja druga ojczyzna. Cenię sobie tam ludzi i przyjaźnie jakie zawarłam. Poza tym w innych też mam parę osób które cenię i wspólnie kreatywnie pracujemy nad promocją innych mikronacji u nas i na odwrót.

MD: Czyli masz dwie wirtualne ojczyzny? Ciekawe. A jak myślisz, czy jesteś zintegrowana z innymi  mieszkańcami obu nacji? Czy spotkałaś kogokolwiek z obywateli MAW i WP w świecie realnym?

MM: Spotkałam mieszkańców innych mikronacji osobiście. Z MAW nie miałam jeszcze sposobności. Jedynie poza hr Xaverym Klopockim, który już nie jest w MAW. Jego jedynego miałam okazję poznać osobiście. Oraz jedną osobę z WP.

MD: A wyobrażałabyś sobie siebie na spotkaniu z ludźmi z MAW? Czy chciałabyś zobaczyć niektórych mieszkańców?

MM: Z pewnością chciałabym zobaczyć swoich przyjaciół czyli JCKM i pana Waltera Jorga. Ich koniecznie. Poza tym mam jeszcze 3/4 osoby z którymi chciałabym się spotkać (uśmiech) ale nie koniecznie z wszystkimi.

MD: Jak myślisz, jak dobrze znasz osoby udzielające się w Austro-Węgrzech? Chodzi mi głównie o tych, którzy kontynuują swoją działalność do dnia dzisiejszego.

MM: Zależy o kogo mnie zapytasz. Od 1,5 roku współpracuję non stop z JCKM i panem Jorgiem. Do pewnego czasu była też współpraca z panem Szucsem, ale się urwała. Pana premiera poznałam dopiero lepiej w kwietniu, po zaproponowaniu mi stanowiska Ministra. Wszystko zależy o kogo mnie zapytasz, to odpowiem ci czy znam dobrze czy też nie. Jedynie za co mogę poświadczyć to to, że pana Andrzeja Trzaskę znam bardzo dobrze.

MD: Czy rozmawiacie ze sobą na temat życia rzeczywistego, czy raczej jest to temat tabu?

MM: Tak zdarza się porozmawiać o tym co u nas słychać poza v-światem. Najczęściej jest to po prostu w przypadku studentów narzekanie na sesję czy też nadmiar nauki, jakieś żarty z tego tytułu. Z panem Trzaską, znowu są to poważniejsze tematy, dotyczące spędzonego czasu, chorób czy też jakiś kłopotów rodzinnych.

MD: Czyli mówienie o sprawach realnych zależy po prostu od tego, jakie relacje nas łączą z poszczególnymi członkami mikronacji, prawda?

MM: Tak, jak najbardziej się zgodzę z tym stwierdzeniem.

Tak wyglądało 5 lat temu moje życie. Mogłam spokojnie rozmawiać o mikronacjach i nie przejmować się realnym życiem. Nie to co teraz. W mikronacjach wytrwałam do 2012 roku, potem odeszłam ze względu na problemy w życiu prywatnym. Zaliczyłam mały powrót w 2013 roku, ale potem definitywnie zrezygnowałam. Była to fajna przygoda, ale już nie dla mnie, a dla osób które mają dość dużo czasu. Jakie państwa dalej istnieją nie wiem, musiałabym sobie odświeżyć wiedzę. Jednak jeśli ktoś chce, zapraszam niech spróbuje.

Pozdrawiam Was, Molcia 🙂

Udostępnij

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *