Kolejna cząstka stracona

Kolejna cząstka stracona

Witam Was!

Zastanawiam się co napisać, ale sama już nie wiem. Ostatnio spotkało mnie kolejne nieszczęście… Umarła mi bardzo bliska osoba, była dla mnie jak druga mama. I teraz szczerze jakoś sobie nie radzę z uczuciami względem tego wszystkiego. Wyrzucam sobie, że nie starałam się bardziej, nie dzwoniłam częściej i nie pomagałam. Jednak płakanie nad rozlanym mlekiem nie pomorze. Ta osoba już nie cierpi, i wiem, że nie chciałaby bym i ja się zamęczała. A jednak płaczę kiedy ją wspominam. Tak samo jak zawsze gdy wspominam mamę.

Ta ciocia była nie tylko moją przyjaciółką, ale zastępowała mi też mamę, babcię i traktowała mnie jak swoją przyszywaną wnuczkę. To z nią mogłam rozmawiać o mamie, wspominać dobre chwilę z mamą. To ona pomagała mi przejść przez trudny okres choroby mamy i po jej śmierci. Ciocia była dla mnie ostoją i jakimś stałym punktem w planie dnia. Codzienne rozmowy i odwiedziny kiedy przebywałam w domu. Zapominam się już też iż pod tym numerem już nigdy więcej nie usłyszę tego ciepłego i miłego głosu Cioci. A teraz mam już tylko kolejne miejsce na cmentarzu do odwiedzania…

Nie powinno mi być smutno, bo wiem, że ciocia chorowała i jest teraz tak lepiej. Ale jakoś nie mogę. Ehhh na serio trochę to dla mnie ciężkie psychicznie, bo straciłam kolejną ważną dla mnie osobę i to grono coraz bardziej się uszczupla. Ale wiem, że nadal mam ostoje w postaci moich przyjaciół. I jakoś znowu sobie wszystko poukładam z czasem. A jak to zobaczy za jakiś czas. Jak to mówią, co nas nie zabije to nas wzmocni…

Na razie, Molcia

Udostępnij

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *