KL Auschwitz

Witajcie!

Dzisiaj trochę ciężki temat na post, jednak nie można o nim zapominać. Jako, że lubię historię II Wojny Światowej, to dzisiaj trochę o jednym z licznych zagadnień z tamtego okresu. Zapraszam do przejrzenia materiału poniżej.

Kl Auschwitz

Największym centrum hitlerowskiego ludobójstwa był Obóz zagłady w Oświęcimiu-Brzezince, w którym zginęło około 4 milionów ludzi przywożonych z całej Europy. W „Konzeutrationslager Auschwitz-Birkenau” ginęli ludzie różnych przekonań politycznych i religijnych, ginęli członkowie ruchu oporu i mieszkańcy wysiedlonych miast i wsi, radzieccy jeńcy wojenni i ludność cywilna, Żydzi, Cyganie, mężczyźni, kobiety i dzieci, ogółem obywatele 24 państw.

Rozkaz o utworzeniu obozu w Oświęcimiu wydał 27 kwietnia 1940 roku – Reichsfuhrer SS Heinrich Himmler. Mianował On na stanowisko komendanta obozu Rudolfa Hosse, byłego kierownika obozu w Sachsenhausen.

Więżniowie

Pierwsi obozowicze -Polacy – zostali przywiezieni do obozu 14 czerwca 1940 roku. Gestapo skierowało do obozu 728 polaków z więzienia w Tarnowie. Obóz początkowo przeznaczony tylko dla polskich więźniów stał się z biegiem czasu – międzynarodowym, gdyż od roku 1941 z różnych placówek Gestapo zaczęło kierować do obozu m.in. Czechów, Francuzów, Słowaków, Rosjan, Austriaków i wiele innych narodów.

Równolegle ze wzrostem liczby więźniów powiększano zasięg terytorialny obozu. W rezultacie w Oświęcimiu powstał kombinat śmierci składający się z trzech zasadniczych części:

– obozu macierzystego – tzw Auschwitz I

– obozu w Brzezince – Auschwitz II

– w Manowicach – Auschwitz III i podlegające mu sieć podobozów, tworzących głównie przy zakładach przemysłowych na Śląsku.

Po przyjeździe więźniowie byli spisywani i oznaczani numerami. Numery obozowe były jedynym znakiem rozpoznawczym więźnia – zastępowały imiona i nazwiska. W latach 1940 – 1943 więźniowie byli fotografowani w trzech pozycjach w pracowni fotograficznej służby rozpoznawczej (Erkennungsdienst). Potem fotografie zastąpiono tatuażami na lewym przedramieniu. Miał on zapobiec ucieczce więźnia i ułatwić jego identyfikację w razie ujęcia.

Ponadto więźniów oznaczano trójkątami, których kolor uzależniony był od podstawy aresztowania i skierowania do obozu. Większość więźniów nosiła na pasiaku (ubraniu obozowym) trójkąt koloru czerwonego. Oznaczało to, że byli oni osadzeni w obozie jako wrogowie hitlerowskich Niemiec, za tzw. „przestępstwa polityczne”.

Inni więźniowie np. pochodzenia żydowskiego otrzymywali gwiazdę utworzoną z trójkąta koloru żółtego skrzyżowanego z trójkątem koloru odpowiadającego przyczynie ich aresztowania. Czarnymi trójkątami oznaczeni byli Cyganie oraz więźniowie traktowani przez Hitlerowców jako aspołeczni (rasę podludzi), Więźniowie kryminalni nosili trójkąty zielone, natomiast Badacze Pisma Świętego (Świadkowie Jehowy) przydzielano trójkąt fioletowy.

Warunki

Malaryczny klimat, który był w okolicach Oświęcimia, złe i urągające warunki higieniczno-sanitarne (poniżej wszelkich podstawowych wymogów) i mieszkalne, głód, nie dostateczna ochrona przed zimnem (odzież, nie była prana, długo nie zmieniana odzież, źle zdezynfekowana), szczury i insekty. To przyczyniało się do powstawania chorób i epidemii dziesiątkującej obóz. Szczególnie odczuwali to więźniowie w Brzezince. Przez długi czas nie była skanalizowana i nie było instalacji wodociągowej. Jedynym sposobem by zdobyć wodę były opady deszczu lub śnieg. Wydano nawet rozkaz, by korzystać z prymitywnych urządzeń nie dłużej niż dziesięć sekund.

Pewien Żyd, który był więźniem tak wspomina życie w obozie: „Dni powszednie nie różniły się od siebie. Prawie równocześnie z porannym gongiem, oznajmiającym porę wstawiania do naszych baraków, wpadał blokowy. Pilnował on porządku i nadzorował uprzątnięcie sali (przy użyciu bicia i krzyków). Bez względu na pogodę wypędzano nas na ulicę obozową. Naszym śniadaniem było pół litra gorzkiego płynu nazywanego kawą. Po tym „posiłku” ustawialiśmy się na placu apelowym, by później wymaszerować pięcioosobowymi grupami do dwunastogodzinnej pracy. Pracować musieliśmy bardzo często w biegu, bez wytchnienia. Pracowaliśmy pod nadzorem uzbrojonych w pałki SS-manów i Kapo. Czas naszej pracy odmierzano liczbą zabitych. Była tylko jedna przerwa, na której spożywaliśmy zupę z przegniłych warzyw. Dodatkowo pracę utrudniały drewniane buty, które grzęzły w rozkopanym terenie. Gdy wracaliśmy, nieśliśmy lub wieźliśmy na taczkach, zabitych więźniów i tych poranionych. Wiedzieliśmy, że my możemy jutro znaleźć się na ich miejscu. Po pracy mieliśmy apele, na których było trzeba się stawić żywym lub martwym. Apele trwały od kilkudziesięciu minut do kilku godzin. Staliśmy lub siedzieliśmy w przysiadzie. Po apelach mieliśmy kolację. Na kolację otrzymywaliśmy 300g chleba, często spleśniałego, 30g margaryny i płyn z ziół. Dni różniły się tylko tym, że padał deszcz, śnieg lub było mroźno i wiatr, albo upalne słońce.” (Wspomnienia J. Harms).

Praca i głód przyczyniały się do wyczerpania organizmu więźniów. Osłabieniu fizycznemu często towarzyszyło załamanie nerwowe (polegało ono na krańcowym zobojętnieniu i braku zainteresowania otaczającym światem). Więźniów lub więźniarki znajdujące się w stanie powolnej śmierci głodowej nazywano w żargonie obozowym „mumie”.

Wieczny strach

Więźniowie żyli w atmosferze nieustannego zagrożenia. Nawet chwile krótkiego wypoczynku były wypełnione ciosami kijów i drągów lub kolb karabinów. Nawet w nocy sen więźniów przerywały odgłosy strzałów, oddawanych do tych, którzy nie potrafili znieść terroru obozowego i rzucali się „na druty” w celach samobójczych. SS-mani wymyślali też różny system kar, głównych celem tego systemu było sianie terroru i wyniszczenie psychiczne więźniów. Powody kar, często były błahymi powodami np. podniesienie ziemniaka. Wysokość kary i jej rodzaj zależał z reguły od humoru i uznania SS-mana. Najczęściej stosowane kary to: kara chłosty, kilkugodzinna kara wieszania na słupku, długotrwałe stójki, karne apele, dodatkowa praca lub całkowite wstrzymanie wydawania już i tak głodowych racji żywnościowych. Stosowano też na ludziach różne środki chemiczne w celu badań.

Komendant obozu, Rudolf Hoss: „Gdyby więźniów zaprowadzono w Oświęcimiu wprost do komór gazowych, oszczędzono by im i mi wiele męczarni” lub „Może Pan mi wierzyć, to wcale nie była przyjemność widzieć te stosy trupów i ciągle czuć dym spalenizny”. Słowa Unterscharfuhrer SS Franza Suchomela mówią „Przybywało mnóstwo ludzi, coraz więcej, i nie nadążano z uśmiercaniem ich (…) Komory gazowe miały za małą przepustowość.” Te słowa świadczą o ogromie żniwa śmierci, które zebrał Obóz w Oświęcimiu.

Nareszcie wolność!

Te męczarnie zakończyły się 27 stycznia 1945 roku szybką akcją 60 Armii Pierwszego Frontu Ukraińskiego. W obozie pozostali chorzy i słabi, Ci których Hitlerowscy zamierzali rozstrzelać. Tylko nieliczni doczekali się wyzwolenia. Pomocy udzielali im radzieccy lekarze i pielęgniarki oraz personel Polskiego Czerwonego Krzyża.

Ustawa z 2 lipca 1947 roku uznała teren byłego obozu „po wsze czasy jako Pomnik Męczeństwa Narodu Polskiego i Innych Narodów”. Oddając hołd pomordowanym w Oświęcimiu, Rada Państwa PRL odznaczyła ich pośmiertnie Krzyżem Grunwaldu I Klasy.

Źródła:

„Kl Auschwitz” , R. Bogusławska-Świebocka; wyd. KAW, Warszawa 1980

„KL Auschwitz”, wyd. Krajowa Agencja Wydawnicza, Warszawa 1948

Pozdrawiam Was, Molcia

Udostępnij

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *