Bo gdy na kimś nam zależy, to i nawet łzy same się cisną gdy mówimy do zobaczenia…

Witam Was Kochani!

Muszę przyznać, że tytuł dzisiejszego wpisu po postu wynika z tego, że jak zwykle bywa gdy odprowadzam swoją przyjaciółkę na busa czy też ona mnie – ja zawsze płaczę. Pomimo, że większość osób to irytuje, mnie dzisiaj powiedziano iż to coś dobrego. Znaczy to, że mi zależy na tej osobie. Pomimo, iż wiem, że za jakiś czas znowu się spotkamy, a jutro będę do niej dzwonić i bulwersować się na pracę, że będziemy rozmawiać – to jednak te łzy nawet nie chcą przestać płynąć. Wiem, że to głupie podejście.

Ale z drugiej strony wiem też, że to świadczy o tym jak mi zależy na tej osobie, na tej więzi między nami, że zależy mi na tej przyjaźni. Wiecie im bardziej ostatnio wątpię w siebie – a zdarza się to bardzo często, i zaczynam wątpić w to, że jakoś mi się w końcu wszystko poukłada, tym bardziej przekonuję się, że mam wokół siebie ludzi, którym na mnie zależy. To te osoby sprawiają, że pomimo moich wad, niedociągnięć, nieprzemyślanych czasem słów, niesamowicie zmiennych humorów – ja staram się coś robić dla nich, jednocześnie robiąc też dla siebie.

Zawsze mogę na nich liczyć

Mam ich przy sobie kiedy chce porozmawiać, nie osądzają mnie na podstawie moich decyzji, nie każą robić tego czy owego – chociaż nie zawsze tak to się kończy, doradzają w rozsądny sposób i co ważniejsze nie wchodzą butami w moje życie jakby to było coś normalnego. Zdarza się, że powiedzą mi z prosto z mostu, że coś odwalam i że w ogóle mam wrzucić na luz, bo za bardzo się martwię albo panikuję. Oni po prostu starają się mi pomóc i to jest w nich wspaniałe. Dzięki tym trzem osobom ten weekend w Krakowie, który właśnie dobiega do końca był niesamowity.

Pełen śmiechu, rozmowy, zabawy, relaksu i co ważniejsze złapania dla mnie jakieś dystansu znowu co do poniektórych spraw. Pomimo nieprzyjemności jakie mnie spotkały, ten weekend był naprawdę udany. I nie mówię tego tylko dlatego by im się przypodobać, ja po prostu czuję to. A wracając do tytułu postu – za każdym razem gdy odprowadzam kogoś mi bliskiego, i wiem że znów się spotkamy za jakiś czas – moje oczy same są zaszklone w momencie. Przyjaciółka powiedziała mi – że to oznacza, iż zależy mi bardzo na tej osobie, że jest mi bliska. I taka jest prosta, ale realna prawda.

Kończąc ten wpis zacytuję książkę dla dzieci, dobrze znaną każdemu z nas. „Kubuś Puchatek” Alana A. Milne’a:

  • A jeśli pewnego dnia będę musiał odejść? – spytał Krzyś, ściskając misiową łapkę. – Co wtedy?
  • Nic wielkiego. – zapewnił go Puchatek. – Posiedzę tu sobie i na Ciebie poczekam. Kiedy się kogoś kocha, ten drugi ktoś nigdy nie znika.

To bardzo prawdziwe słowa. I właśnie je kieruję do moich przyjaciół. Pomimo, że znamy się od różnej ilości czasu, poznaliśmy się w różnych okolicznościach, pomimo różnić wiekowych, różnic zdania, pomimo różnych zainteresowań – jesteśmy zgraną ekipą, która potrafi pomóc i zatroszczyć się o siebie. I za to wam dziękuję. A podsumuję wpis ostatnimi słowami: „Przyjaźń jest naturalną harmonią, połączeniem przeciwieństw.” (Simone Weil).

I tym kończę, pozdrawiam Was i do usłyszenia. Wasza Molcia 🙂

Ps. A i tak na małe zakończenie coś do posłuchania, po mych wywodach w wykonaniu oryginalnym przez Jamesa Taylora oraz moja bardziej ulubionej wersji wykonywanej przez: Celine Dion, Shanaia Twain, Carole King i Glorię Estefan. Pozdrawiam :*

Udostępnij

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *