A co mi tam…

A co mi tam…

Witajcie Kochani!

Ja dzisiaj nie mam jakoś weny do pisania. Więc wrzucę coś co mam od dłuższego czasu napisane. Kiedyś wylądowało to w pewnym scenariuszu, wystawianym w moim liceum. Mam nadzieję, że was tym nie wystraszę 🙂 A oto te wypociny z dawnych czasów:

Moje uczucie z chwili na chwilę w miłość się zmieniało,
Rosło, dojrzewało,
Czymś pięknym się stawało,
Nie miałam dość,
O więcej prosiłam.
Każdy kolejny jego pocałunek,
Kolejne jego spojrzenie,
Utwierdzało mnie w ty święcie,
Że to nie jest takie tam zauroczenie.
I tak też się stało,
Teraz idziemy razem tą samą drogą,
I jest nam ciągle mało,
Mimo że czasem jest ciężko,
Mimo iż różne problemy mamy,
Ale przecież jesteśmy razem,
Wspólnie to pokonamy,
Wszystko przecież przetrwamy,
Bo się bardzo kochamy.

Mam nadzieję, że tragiczny nie jest 🙂 Więc na tym dzisiaj poprzestanę, bo nie mam nastroju na długie elaboraty.

Pozdrawiam Molcia

Udostępnij

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *